10.07.2024, 20:51 ✶
Przy stołach z jedzeniem z Morpheusem
– Sam? – spytał, zwracając swój wzrok ku blondynowi. – Nie nie miałem, chociaż… Wygląda dziwnie znajomo. Potem pewnie zagadam – powiedział, gryząc truskawkowy makaronik. – Wiesz, co mój drogi? Wydaje mi się, że po prostu jego idea na bycie sobą, koliduje z moją ideą na posiadanie gustu. To znaczy, nie zrozum mnie źle sam uważam, że należy być sobą, co do tego nie mam żadnych wątpliwości, po prostu jestem pewny, że dałoby się to wszystko robić z większym wyczuciem. – Gdyby Woody wreszcie się poddał i oddał w swoje wybory modowe w ręce Selwyna, ten nie zmieniałby na siłę stylu brata Morpheusa. Jedynie poprawiłby to, co wymagało poprawienia. Zwłaszcza, że przecież młodszy Longbottom potrafił ubrać się doskonale. Co więc poszło nie tak?
– Oh – powiedział, patrząc we wskazanym mu przez przyjaciela kierunku. – Zawsze chciałem skoczyć z klifu, ale jakoś nigdy nie było do tego okazji. – Gdyby był tu Jeremiah może zasugerowałby swojemu rozmówcy, że zemści się za niego i sam dla żartów i z zachowaniem ostrożności, zrzuci ojca Brenny i Erika z tamtego klifu, ale szczęśliwie przedstawiciela Longbottomskiej geriatrii tutaj nie było. Przeniósł więc jedynie ponownie spojrzenie na czarodzieja obok.
– Morphy, szczerze? Zaproponowałbym ci drinka, ale tobie się chyba znacznie bardziej przyda kawa. Widzisz coś jeszcze na oczy, czy mam cię siłą zaciągnął do łóżka? A pamiętaj, że nie takich zaciąga… Nie czekaj, nie o to mi chodziło, chciałem się popisać swoją siła i uporem, ale trochę się zakręciłem w słowach. Ignoruj to ostatnie.
Jonathan starał się tego nie okazywać, ale sam miał przecież problemy z zasypianiem i wiedział, jakie było to nieprzyjemne, a jego przyjaciel wyglądał… Dobrze, że te okulary słoneczne pomagały.
Selwyn jednak nie skończył jeszcze tematu Woody'ego i nie czekając na odpowiedź Morpheusa, postanowił, nie ruszając się z miejsca, szybko zerknąć na nici obecnie łączące Woody'ego i Quintessę. Rytuały godowe, tak?
Rzut na nici (Percepcja III)
– Sam? – spytał, zwracając swój wzrok ku blondynowi. – Nie nie miałem, chociaż… Wygląda dziwnie znajomo. Potem pewnie zagadam – powiedział, gryząc truskawkowy makaronik. – Wiesz, co mój drogi? Wydaje mi się, że po prostu jego idea na bycie sobą, koliduje z moją ideą na posiadanie gustu. To znaczy, nie zrozum mnie źle sam uważam, że należy być sobą, co do tego nie mam żadnych wątpliwości, po prostu jestem pewny, że dałoby się to wszystko robić z większym wyczuciem. – Gdyby Woody wreszcie się poddał i oddał w swoje wybory modowe w ręce Selwyna, ten nie zmieniałby na siłę stylu brata Morpheusa. Jedynie poprawiłby to, co wymagało poprawienia. Zwłaszcza, że przecież młodszy Longbottom potrafił ubrać się doskonale. Co więc poszło nie tak?
– Oh – powiedział, patrząc we wskazanym mu przez przyjaciela kierunku. – Zawsze chciałem skoczyć z klifu, ale jakoś nigdy nie było do tego okazji. – Gdyby był tu Jeremiah może zasugerowałby swojemu rozmówcy, że zemści się za niego i sam dla żartów i z zachowaniem ostrożności, zrzuci ojca Brenny i Erika z tamtego klifu, ale szczęśliwie przedstawiciela Longbottomskiej geriatrii tutaj nie było. Przeniósł więc jedynie ponownie spojrzenie na czarodzieja obok.
– Morphy, szczerze? Zaproponowałbym ci drinka, ale tobie się chyba znacznie bardziej przyda kawa. Widzisz coś jeszcze na oczy, czy mam cię siłą zaciągnął do łóżka? A pamiętaj, że nie takich zaciąga… Nie czekaj, nie o to mi chodziło, chciałem się popisać swoją siła i uporem, ale trochę się zakręciłem w słowach. Ignoruj to ostatnie.
Jonathan starał się tego nie okazywać, ale sam miał przecież problemy z zasypianiem i wiedział, jakie było to nieprzyjemne, a jego przyjaciel wyglądał… Dobrze, że te okulary słoneczne pomagały.
Selwyn jednak nie skończył jeszcze tematu Woody'ego i nie czekając na odpowiedź Morpheusa, postanowił, nie ruszając się z miejsca, szybko zerknąć na nici obecnie łączące Woody'ego i Quintessę. Rytuały godowe, tak?
Rzut na nici (Percepcja III)
Rzut Z 1d100 - 67
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 52
Sukces!
Sukces!