• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy

[05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy
Sneaky Lord
i am the architect
of my own destruction
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzy 170 centymetrów wzrostu. Jest normalnie zbudowany, chociaż odkąd jego siostra pracuje w Dziurawym Kotle, zyskał mały, piwny brzuszek. Nierówno obcięte, kręcone, ciemne włosy. Sporadycznie kilka blizn na twarzy. Ubiera się w ciemne kolory, najchętniej chodziłby tylko w czarnych koszulach i płaszczach. Poranione dłonie wskazują na to, że nie boi się fizycznej pracy.

William Fletcher
#8
11.07.2024, 02:27  ✶  
Billy był naprawdę prostym człowiekiem, który nie zaprzątał swojej głowy rzeczami, które uznawał za niepotrzebne. Głównie dlatego nie był szczególnie lotny, gdy chodzi o różne tematy związane z wiedzą szkolną, ale za to doskonale odnajdywał się w sytuacjach bardziej życiowych. Gdyby dano mu wybór, zapewne nawet nie poszedłby do Hogwartu, bo poza jakimiś znajomościami i ewentualnie niektórymi przedmiotami, nie zdobył tam zbyt wiele przydatnych zdolności. Tak w zasadzie to poniekąd żałował, że próbował w ogóle zdać egzaminy końcowe. Jasne, w sporej mierze udało mu się to dzięki ściągom, a nie wkuwaniu, ale przecież musiał je ogarnąć! Co prawda ich nie napisał, a po prostu zapłacił garść galeonów jednemu kujonowi, ale i tak musiał się postarać. Zresztą, sama ta sytuacja pokazywała, że szkoła w ogóle nie przygotowywała ich do życia. Bo po co komu spamiętanie w głowie buntów goblinów, czy przepis na nudny eliksir, gdy odpowiednio wielki mieszek stanowił uniwersalny klucz odpowiedzi? W dorosłym życiu istotne były pieniądze i łeb na karku, a nie oceny z jakichś zjebanych egzaminów. Na szczęście dla siebie, akurat w tych sprawach miał głowę na karku. Nie, żeby było to jakoś szczególnie dziwne, w końcu wychował się na ulicach nokturnu. Dla niektórych brzmiałoby to pewnie strasznie, ale Fletcher był z tego powodu bardziej niż zadowolony. To dosłownie jakby wygrać w jakiegoś magitotka. Jakby się wychował na Horyzontalnej, to by co najwyżej potrafił głupio patrzeć w witryny sklepów, a tak to potrafił je opróżniać z fajnych przedmiotów. Wszystko to zaś dzięki absolutnie przypadkowym ludziom, których spotykał na tej "zakazanej" ulicy. Każdy go tam w sumie kojarzył i wiedział, że pochodzi z przyzwoitej rodziny ze średnią reputacją, także co milsi dawali mu rady życiowe. Spośród nich najbardziej polubił kieszonkostwo, które z czasem stało się wręcz jego specjalnością. Korzystał z tego dość chętnie, a dzisiejszy wieczór był niejako kulminacją i ostatecznym testem. Do tej pory raczej nigdy nie działał sam, a już na pewno nie łasił się na tak duże akcje.
— Nie no spokojnie, chciałem ci tylko komplement sprawić. Nie mam zbytnio ochoty tam wracać — odparł szybko, chcąc wyrzucić z jej głowy te pojebane pomysły. Nie po to się zwijał, żeby zaraz wrócić. — Strasznie mnie wkurwiają te odpicowane bogate dupki. Traktują tych kelnerów jak skrzaty. Sami byście se podali kolejny kieliszek szampana, leniwe kurwy — odparł, dając upust nagromadzonej przez ostatnie godziny frustracji. Zdecydowanie nie nadawał się do pracy z klientem. Nawet wizja lepszego zarobku nie mogła go przekonać, żeby tutaj wrócić. Zresztą, wychodził z założenia, że nie może przesadzić, bo słabo jakby zgubiła go chciwość. W teorii więc robił dobrze, a przynajmniej tak mu się wydawało. Nie przewidział bowiem, że zgubić go może coś zgoła innego. Niezła laska. Mowa oczywiście o Ger, która mu się w tej sukience naprawdę podobała. — Niby tak, ale większość tych drinków to straszne siki. Fikuśne kolorki i zero mocy — kontynuował swój rant, gdy już wyszli z sali do ogrodu. — W kotle to bym się upił jedną solidną butelką ognistej whisky, a ci tutaj sączą te koktajle, jakby to miało poprawić ich smak. Słaba lura, tyle ci powiem — kontynuował swój rant, gdy już wyszli z sali do ogrodu. Im dalej od gości, tym bardziej wylewny się robił, gdy chodziło o komentowanie tego wesela. Bo serio, kto normalny lubił się bawić w ten sposób?
Komplementów jej za dużo nie rzucał, ale to głównie dlatego, że nie chciał przyciągać przesadnej uwagi. Kelner podrywający gości zapewne szybko przyciągnąłby uwagę typa, który miał ich wszystkich pilnować. Kamerdynder czy jakoś tak. Posyłał jej jednak bardzo jednoznaczne spojrzenia, które jasno mówiły, co myśli o tym, jak się odstrzeliła. Zazwyczaj odpicowujący się tak ludzie wprawiali go w śmiech, no ale przecież nie wypadało się naśmiewać z panny, do której zamierzał się przymilać.
— No to skoro już mamy ustalone, co powinniśmy o zgromadzonej tam gawiedzi, możemy skupić się na rzeczach przyjemniejszych — zadeklarował, racząc się winem, aby potem poprawić to dymem z fajki. — Hmmm, niezłe. Gdzie kupiłaś, może zrobiłbym sobie mały zapasik — rzucił, gdy już nieco lepiej posmakował tego tytoniu.
Nawet miłe miejsce sobie wybrali. Oddalone od sali balowej na tyle, że muzyka robiła bardziej za tło, a i nie było też innych ludzi. W końcu mógł być sobą, czemu zresztą dał już upust, pozbawiając się niewygodnych elementów stroju.
— Czyli chcesz mi powiedzieć, że cię nawet nie musieli zmusić, żebyś to założyła? Huh, to mnie zaskoczyłaś. Spodziewałbym się, że użyli do tego różdżki, smoka i może jeszcze wilkołaka — rzucił, obracając się przy tym nieco w jej stronę. Założył jedną nogę na ławkę, szukając nieco wygodniejszej pozycji. Następnie wsłuchał się w jej dalsze wyjaśnienia, które nie do końca do niego trafiły, co zresztą widać było po coraz wyżej unoszącej się lewej brwi. Musisz się pokazać i udowadniać wspaniałe życie? Bogaci ludzie mieli bardziej przejebane, niż myślał. Nie przejmował się jednak zbyt długo tym tragicznym losem, bowiem temat zaczął w końcu schodzić na rzeczy, które interesowały go zgoła bardziej. Oczywiście sam zaczął temat, ale ku jego zadowoleniu, Ger podchwyciła go i pociągnęła dalej. — Niby rozumiem, ale też nie. Niektóre imprezy w barach kończyły się na tym, że do domu wracałem tylko w skarpetkach. Zresztą, większość gości jest pijana, pewnie jutro nic nie będą pamiętali — rzucił tylko, wzruszając przy tym ramionami. Z początku uznał, że chciała w ten sposób uciąć temat, ale kolejne zdanie było bardziej niż intrygujące. No i obiecujące.
— Słuchaj, mógłbym się bawić w grzeczności i ładne słówka, ale po co? — zaczął, patrząc na nią uważnie, z lekko zawadiackim uśmieszkiem. — Mógłbym ją zdjąć, ewentualnie podwinąć skoro się cykasz — Tutaj przerwał na krótką chwilę, żeby upić kolejny łyk wina z butelki. — Mogę ją też porwać. Może wtedy byłaby bardziej wygodna? — dokończył, ciekaw odpowiedzi.
Już od dawna wiedział, że niezła z niej dupa, ale dopiero dzisiaj pomyślał, że mogli z tego faktu skorzystać, bo przecież i on był niczego sobie. Wszystko wskazywało na to, że ona myślała podobnie.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Geraldine Greengrass-Yaxley (3114), William Fletcher (3774)




Wiadomości w tym wątku
[05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 12.06.2024, 12:27
RE: [05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy - przez William Fletcher - 16.06.2024, 22:40
RE: [05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 16.06.2024, 23:02
RE: [05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy - przez William Fletcher - 22.06.2024, 01:14
RE: [05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.06.2024, 22:59
RE: [05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy - przez William Fletcher - 30.06.2024, 21:35
RE: [05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 02.07.2024, 13:40
RE: [05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy - przez William Fletcher - 11.07.2024, 02:27
RE: [05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 19.07.2024, 22:18
RE: [05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy - przez William Fletcher - 22.07.2024, 23:42
RE: [05/06.08.1972] zabawa zabawa | Gerry & Billy - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 05.08.2024, 12:41

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa