-Nie musi to być jego imię, bo to już posiada. Możemy zrobić z tego taką komendę. Na hasło "Persephona" zacznie gryźć kapcie - w sumie, dlaczego by tego nie zrobić, nawet gdyby Charlotte odrzuciła ten pomysł?
Któregoś pięknego dnia Charlotte mogłaby usłyszeć któreś z bliźniaków, wolające "Persephona" i odkryje, że stare kapcie, które miała zamiar wyrzucić, skończyły jako zabawka dla psiaka. Wtedy mogłaby się komuś pożalić, że Persephona znowu pogryzła kapcie.
-Zawsze to mógł być smok - mruknął cicho, kiedy otoczyło go ramię Jonathana, a Charlotte obiecała, że psiak wyląduje w Dolinie Godryka, jeśli dzieci się nim nie zaopiekują.
Rita przyszła mu z pomocą, obiecując rozdzielenie obowiązków pomiędzy ich dwójką. Oczywiście, nie miał zamiaru zrzucać wszystkiego na siostrę, a samemu jedynie się z psiakiem bawić, ale taka rozpiska brzmiała rozsądnie, tym bardziej, jeśli dzięki temu mogli przekonać Charlotte.
-Nie będziesz musiała się fatygować, mamo. Zajmiemy się nim - dodał po siostrze, wracając do niej i szczeniaka, który teraz zaczął Ritę po rękach lizać. Uśmiechnął się jeszcze do siostry i bezgłośnie powiedział "Dziękuję".
-Może coś mu się tam przewidziało? Albo pierwszy raz widział mgłę? - tu spojrzał kolejny raz na wuja i wzruszył lekko ramionami, bo mogli sobie tak gdybać, ale pewnie i tak by nie odkryli powodu, dla którego psiak postanowił w tak dramatyczny sposób spróbować odebrać sobie życie.
Cokolwiek było w tej mgle, co omal nie pozbawiło życia młodego psiaka (i Jonathana, gdyby jego bohaterstwo kompletnie przyćmiło ostrożność), czy było teraz ważne? Jeżeli tego typu sytuacje zaczął się powtarzać, władze z pewnością skierują na ten fenomen swój wzrok, bo kto wie, czy ludzie też nie zaczną tam skakać. Tymczasem przynajmniej jedno szczenię zostało uratowane i zyskało nowy dom.
-Myślę, że w zupełności wystarczą - powiedział i podniósł się, by rozpakować poustawiane pod ścianą torby.
Może jednak wzięli za dużo tych rzeczy? A może nie? A jeśli o czymś zapomnieli?