11.07.2024, 14:55 ✶
Ten jeden raz, pozwolił sobie na zmianę miejsca zakupu odzieży wyjściowej na uroczystość weselną. Zrobił to tylko i wyłącznie dla Camille. Jako gest kompromisu, jeżeli chciał odbudować relację między nimi.
Ucałował ją na powitanie i wydał opinię, jej pięknego wyglądu. Z kolei na jej odpowiedź, uśmiechnął się lekko.
Pocieszył ją tymi o to słowami. Byłoby to jedyne wyjście z tej trudnej sytuacji, jeżeli faktycznie by do takiego zdarzenia doszło. Miał wszystko, kobietę próbował odzyskać tę, którą kochał.
- Oczywiście.
Zgodził się, pozwalając jej objąć swoje przedramię. Nie wyprzedzał, a pozwolił Camille samodzielnie otworzyć drzwi i przejść przez nie jako pierwszej. Sam wszedł za nią i zamknął drzwi. Rozejrzał się orientacyjnie, stojąc u jej boku. Słyszał jej słowa szeptu, co od razu przykuła jego uwagę.
- Mam nadzieję, że nie… Zaufałem Ci.
Gdyby dowiedział się, że ma mieć mugolski garnitur, musiałby niestety odmówić usługi i wrócić do Rosiera. Innej możliwości nie było. Wspomniał o zaufaniu, mając nadzieję, ze sama wiedziała doskonale co robi. Nie był zły, ale do tego tematu wolałby jednak podejść nieco poważniej.
Zarejestrowana cisza była czymś zaskakującym. Żeby żadnego pracownika nie było na tak obszernej sali? Może faktycznie ktoś był na zapleczu kończąc projekt, tak jak pomyślała Camille.
Również podszedł do lady i stanął obok, szukając ewentualnego wejścia na zaplecze.- Dzień dobry?!
Odezwał się, chcąc może na nich zwrócić uwagę głosem, jeżeli wejście i dzwonek przy ladzie nie poskutkuje. Zmarszczył brwi, spojrzawszy na Camille.