11.07.2024, 17:42 ✶
Dziewczynka wydawała się bardzo zaciekawiona kształtem dotykanej przez siebie twarzy. Sunęła swoimi palcami po zarośniętym podbródku w bardzo niewinny, dziecinny sposób, jakby po prostu odkrywała w ten sposób coś nowego, normalnie poza zasięgiem. Po głębszym namyśle Berg doszedł jednak do wniosku, że ona wcale nie uczyła się czegoś nowego, ona przypominała sobie o rzeczach straconych, poszukiwała czegokolwiek, co mogłoby przypomnieć jej o czasach, kiedy jeszcze oddychała. Niezadbana broda - daleko jej było do ojcowskiego, wyczesanego i wymodelowanego wąsiska, ale lepsze to niż nic.
Samotne, obarczone wieczną tęsknotą wspomnienie małej dziewczynki, która nigdy nie wróciła do domu, a teraz nie potrafiła przedostać się do Limbo. Harvin pożałował, że się nie odezwał, ale kiedy wyciągnął rękę i chciał przerwać ich rozmowę, dziedziczka dworu Cape po prostu zniknęła.
- Wiesz... - powiedziała do Alexandra takim tonem, jakby faktycznie miał wiedzieć, ale co takiego? - Próbowałam już wiele razy i pomagało mi wielu ludzi, ale nigdy nie udało mi się go przeskoczyć. Może niektóre płoty są nie do przeskoczenia. - Uśmiechnęła się smutno, a później przeszła się wokół niego, trzymając Bella za głowę. Czuł ją jeszcze kilka sekund - palce wplecione w ciemne włosy, chłód bijący od martwego ciała. I potem, tak zupełnie nagle, już nic. Odpowiedź mógł znaleźć w zmartwionej twarzy brata.
- Zniknęła - stwierdził oczywistość, wpatrując się w Alexandra ze smutkiem. - Miała takie... zakrwawione plecy. Musiała zginąć na tym płocie. - Nie wyglądał na zadowolonego z siebie. Zbliżył się do Alexandra bardzo niepewnie, niezręcznie drapiąc się po nadgarstku. - Myślisz, że mogliśmy jej jakoś pomóc? - To, czego potrzebował teraz Harvin wydawało się być oczywiste. Szukał w oczach brata zapewnienia, że nie zrobił nic złego.
Samotne, obarczone wieczną tęsknotą wspomnienie małej dziewczynki, która nigdy nie wróciła do domu, a teraz nie potrafiła przedostać się do Limbo. Harvin pożałował, że się nie odezwał, ale kiedy wyciągnął rękę i chciał przerwać ich rozmowę, dziedziczka dworu Cape po prostu zniknęła.
- Wiesz... - powiedziała do Alexandra takim tonem, jakby faktycznie miał wiedzieć, ale co takiego? - Próbowałam już wiele razy i pomagało mi wielu ludzi, ale nigdy nie udało mi się go przeskoczyć. Może niektóre płoty są nie do przeskoczenia. - Uśmiechnęła się smutno, a później przeszła się wokół niego, trzymając Bella za głowę. Czuł ją jeszcze kilka sekund - palce wplecione w ciemne włosy, chłód bijący od martwego ciała. I potem, tak zupełnie nagle, już nic. Odpowiedź mógł znaleźć w zmartwionej twarzy brata.
- Zniknęła - stwierdził oczywistość, wpatrując się w Alexandra ze smutkiem. - Miała takie... zakrwawione plecy. Musiała zginąć na tym płocie. - Nie wyglądał na zadowolonego z siebie. Zbliżył się do Alexandra bardzo niepewnie, niezręcznie drapiąc się po nadgarstku. - Myślisz, że mogliśmy jej jakoś pomóc? - To, czego potrzebował teraz Harvin wydawało się być oczywiste. Szukał w oczach brata zapewnienia, że nie zrobił nic złego.