11.07.2024, 21:34 ✶
Blondyn w zasadzie nie miał nadziei na szybkie wydostanie się z tego cholernego labiryntu? Co tak naprawdę przeoczył? Czemu aż tak bardzo wsiąkł z podziwianie roślinności, że zbłądził jak dzieciak? Na pewno były jakieś mapy, jakieś wskazówki jak się stąd wydostać. Nagle poczuł się jak zwierzę w pułapce, pasikonik zamknięty w słoiku. Nawet jeśli nie był dosłownie w zamknięciu. Jedynie co zrobił to przełknął ślinę rozglądając się raz jeszcze. Jego serce zaczynało bić coraz szybciej. Ręka powędrowała do różdżki, którą pewnie trzymał teraz w dłoni a ta trzęsła się jak osika. Ruszył przed siebie, rozpaczliwie szukając wyjścia. Niestety nie udało mu się. Mało tego trafił na kogoś.
Słysząc jego głos niemal wyskoczył z własnej skóry. Momentalnie przeszyły go ciarki gdy odwrócił się w stronę chłopaka z wycelowaną w niego różdżką. Jego słowa od razu przyciągnęły uwagę. "Jego Labirynt" Skoro jego to wie gdzie wyjście. Dla mózgu blondyna to było mega proste, logiczne. Szybkim, niemal zamaszystym krokiem znalazł się przy nim. Delikatnie nad nim górując wzrostem. Różnica była spora nawet jak na ich wiek. - W takim razie gdzie wyjście. - Odezwał się, jego głos był niski, całkowicie nie pasujący do jego androgenicznej budowy. Czubek różdżki wbił w jego brzuch oczami wędrując po jego twarzy. - Prowadź. - Zażądał, w tym momencie nie interesowało go nic innego jak wydostanie się stąd. Neil mógł widzieć strach i panikę wymalowaną na jego twarzy. Takie sytuacje zawsze stresowały Maxa. Zwłaszcza w całkowicie obcym miejscu. Niby był wolny ale wszystko wyglądało tak samo! Nic do czego naprawdę mógł się odnieść. Więc takie rzeczy jak imię, wiek czy cokolwiek odnośnie drugiego chłopaka były mu teraz zbędne. Starł kroplę potu ze swojego policzka upstrzonego piegami. Czekał aż nieznajomy zacznie prowadzić. Wiedział, że jego własne zachowanie jest potencjalnie niebezpiecznie. Jednak tym zajmie się.. potem. Powoli zaczynało się ściemniać więc wydostanie się dla niego było więcej niż priorytetem na ten moment.
Słysząc jego głos niemal wyskoczył z własnej skóry. Momentalnie przeszyły go ciarki gdy odwrócił się w stronę chłopaka z wycelowaną w niego różdżką. Jego słowa od razu przyciągnęły uwagę. "Jego Labirynt" Skoro jego to wie gdzie wyjście. Dla mózgu blondyna to było mega proste, logiczne. Szybkim, niemal zamaszystym krokiem znalazł się przy nim. Delikatnie nad nim górując wzrostem. Różnica była spora nawet jak na ich wiek. - W takim razie gdzie wyjście. - Odezwał się, jego głos był niski, całkowicie nie pasujący do jego androgenicznej budowy. Czubek różdżki wbił w jego brzuch oczami wędrując po jego twarzy. - Prowadź. - Zażądał, w tym momencie nie interesowało go nic innego jak wydostanie się stąd. Neil mógł widzieć strach i panikę wymalowaną na jego twarzy. Takie sytuacje zawsze stresowały Maxa. Zwłaszcza w całkowicie obcym miejscu. Niby był wolny ale wszystko wyglądało tak samo! Nic do czego naprawdę mógł się odnieść. Więc takie rzeczy jak imię, wiek czy cokolwiek odnośnie drugiego chłopaka były mu teraz zbędne. Starł kroplę potu ze swojego policzka upstrzonego piegami. Czekał aż nieznajomy zacznie prowadzić. Wiedział, że jego własne zachowanie jest potencjalnie niebezpiecznie. Jednak tym zajmie się.. potem. Powoli zaczynało się ściemniać więc wydostanie się dla niego było więcej niż priorytetem na ten moment.