11.07.2024, 23:33 ✶
Atreus uśmiechnął się na słowa Alexandra, ale próżno było dopatrywać się w tym jakichś większych przejawów zniesmaczenia, nawet jeśli Mulciber wysławiał się z właściwą dla siebie ordynarnością. Czasem, kiedy musiał na niego patrzeć lub go słuchać, Bulstrode zwyczajnie współczuł Robertowi, że trafiła mu się tak wszawa głowa głównej gałęzi rodu. Pewnie z największą ochotą wyciąłby go, jak raka którym był, zagarniając dla siebie majątek reszty rodziny, albo chociaż zadowalając się tym, że to nieprzytomna Diana miała się cieszyć resztkami swoich przywilejów.
- Wiesz co, zawsze uważałem to za wasz problem. Jasnowidzów znaczy - uśmiechnął się do Alexandra, wyraźnie rozbawiony jego językowymi popisami albo próbami rozdrażnienia go. Jak mógł się denerwować, kiedy prezentowane przez niego karty były takie dobre w porównaniu do reszty? - Jesteście tak zapatrzeni w przyszłość, że nie czujecie nawet jak bardzo śmierdzą wam gównem buty.
Spojrzał przelotnie na rozgorączkowanego chłopaka, który rozdawał im karty, a który wyraźnie spłoszył się widząc powtarzające karty. Ale podobnie jak Basilius - Atreus milczał w tej sprawie. Prawda była taka, że zwróciłby na to większą uwagę tylko wtedy, kiedy zwycięski rozkład zaprezentowałby Mulciber. Może Isaac, chociaż tu akurat mógł się wahać w zależności od sytuacji.
- Bulstrode - rzucił do chłopaka gładko, wlepiając w niego spojrzenie błękitnych oczu, tym razem na nieco dłużej.
- No wiesz co, taka okazja i nas uciszasz? Odrobina rozproszenia u przeciwników jeszcze nikomu nie zaszkodziła przy stoliku do kart - uśmiechnął się wesoło do kuzyna, sięgając po należne mu tokeny i przysuwając je bliżej siebie.
- Wiesz co, zawsze uważałem to za wasz problem. Jasnowidzów znaczy - uśmiechnął się do Alexandra, wyraźnie rozbawiony jego językowymi popisami albo próbami rozdrażnienia go. Jak mógł się denerwować, kiedy prezentowane przez niego karty były takie dobre w porównaniu do reszty? - Jesteście tak zapatrzeni w przyszłość, że nie czujecie nawet jak bardzo śmierdzą wam gównem buty.
Spojrzał przelotnie na rozgorączkowanego chłopaka, który rozdawał im karty, a który wyraźnie spłoszył się widząc powtarzające karty. Ale podobnie jak Basilius - Atreus milczał w tej sprawie. Prawda była taka, że zwróciłby na to większą uwagę tylko wtedy, kiedy zwycięski rozkład zaprezentowałby Mulciber. Może Isaac, chociaż tu akurat mógł się wahać w zależności od sytuacji.
- Bulstrode - rzucił do chłopaka gładko, wlepiając w niego spojrzenie błękitnych oczu, tym razem na nieco dłużej.
- No wiesz co, taka okazja i nas uciszasz? Odrobina rozproszenia u przeciwników jeszcze nikomu nie zaszkodziła przy stoliku do kart - uśmiechnął się wesoło do kuzyna, sięgając po należne mu tokeny i przysuwając je bliżej siebie.