11.07.2024, 23:45 ✶
Południowe stragany -> Kosmetyki Potterów -> Mulciber Moonshine
Obsługa co jak co była pierwsza klasa, ale co poradzić? W końcu takie festyny to okazja do zarobienia porządnej sumy pieniędzy, normalne więc, że dbali o klienta. Uśmiechnął się więc do mężczyzny, widząc jego oburzenie. Czy może mu się to przewidziało? Niektórzy mieli takie twarze po prostu, a może to zwyczajnie anglik. Nie połączył wątków, wychodząc z założenia, że przecież wiele magicznych środków może mieć nieprzewidziane działania, takie zazwyczaj mu się trafiały, chyba, że robił coś sam. No dobra, nie zawsze to co robił sam działało, ale jednak nigdy po własnoręcznie robionym szamponie nie urósł mu na głowie kaktus, jeszcze.
Zerknął za jego dłonią i zaraz nachylił się aby spojrzeć bliżej na pokazaną buteleczkę. Zmrużonymi lekko oczyma przeczytał etykietkę. Huh. Przeniósł wzrok z butelki na chłopaka.
- Rozumiem, dziękuję. - z uśmiechem skinął głową i odwrócił się, aby dalej poprzyglądać się trochę ofercie. Może trochę próbował złapać dla siebie, jakieś ciekawe połączenia, które mógłby przetestować we własnym zakresie. W końcu czerpanie inspiracji to nie jest kradzież pomysłów.
Zebrał pomysły i jeszcze raz skinął głową obsłudze zanim odszedł od stoiska idąc dalej na polowania. Co jeszcze tu zobaczy? Co znajdzie? Może jakieś dobre cukierki? Albo... Alkohol.
Zerknął na stanowisko Moonshine i przechylił lekko głowę. Cytrynówka, co? Ale... Tylko cytrynówka? Nic innego? Najwidoczniej są bardzo wyspecjalizowani w tym konkretnym alkoholu. Warto jednak było zapytać.
- Przepraszam, nie macie tu miodówki? - zagadał, wątpiąc w pozytywną odpowiedź, bo jakby miodówkę mieli, to na pewno ją tez by tu wystawiali.
Obsługa co jak co była pierwsza klasa, ale co poradzić? W końcu takie festyny to okazja do zarobienia porządnej sumy pieniędzy, normalne więc, że dbali o klienta. Uśmiechnął się więc do mężczyzny, widząc jego oburzenie. Czy może mu się to przewidziało? Niektórzy mieli takie twarze po prostu, a może to zwyczajnie anglik. Nie połączył wątków, wychodząc z założenia, że przecież wiele magicznych środków może mieć nieprzewidziane działania, takie zazwyczaj mu się trafiały, chyba, że robił coś sam. No dobra, nie zawsze to co robił sam działało, ale jednak nigdy po własnoręcznie robionym szamponie nie urósł mu na głowie kaktus, jeszcze.
Zerknął za jego dłonią i zaraz nachylił się aby spojrzeć bliżej na pokazaną buteleczkę. Zmrużonymi lekko oczyma przeczytał etykietkę. Huh. Przeniósł wzrok z butelki na chłopaka.
- Rozumiem, dziękuję. - z uśmiechem skinął głową i odwrócił się, aby dalej poprzyglądać się trochę ofercie. Może trochę próbował złapać dla siebie, jakieś ciekawe połączenia, które mógłby przetestować we własnym zakresie. W końcu czerpanie inspiracji to nie jest kradzież pomysłów.
Zebrał pomysły i jeszcze raz skinął głową obsłudze zanim odszedł od stoiska idąc dalej na polowania. Co jeszcze tu zobaczy? Co znajdzie? Może jakieś dobre cukierki? Albo... Alkohol.
Zerknął na stanowisko Moonshine i przechylił lekko głowę. Cytrynówka, co? Ale... Tylko cytrynówka? Nic innego? Najwidoczniej są bardzo wyspecjalizowani w tym konkretnym alkoholu. Warto jednak było zapytać.
- Przepraszam, nie macie tu miodówki? - zagadał, wątpiąc w pozytywną odpowiedź, bo jakby miodówkę mieli, to na pewno ją tez by tu wystawiali.