11.07.2024, 23:57 ✶
przy wodzie z Brenną i spadniętym z miotły Basiliusem
- Cóż... można, ale osobiście tego nie polecam - powiedział z dość poważną miną, jakby faktycznie kiedyś takiego skakania próbował. Na miotle, z miotły, wszystko jedno ale tego akurat Prewett mógł nie przeżyć i to tak na poważnie.
I lekkim, może trochę głupim uśmiechem przyglądał się temu, jak kuzynowi idzie. Wciąż trzymał różdżkę w dłoni i kusiło go, żeby przykleić Basiliusa do drążka, oczywiście dla bezpieczeństwa, ale wcześniej wyłapana obecność siostry skutecznie go do tego zniechęciła. Bardzo, ale to bardzo nie chciał potem zostać jeszcze za to okrzyczany, bo nie wątpił w to że oberwie mu się jakimś cudem za to, że Prewett w ogóle wsiadł na tę miotłę.
Pochylił się, żeby złapać za butelkę z piwem i pociągnął z niej, patrząc jak kuzyn oddala się w stronę zachodzącego słońca, a potem przechyla się jakoś o cal za daleko i traci równowagę. Poleciał, przeturlał się, a potem podniósł rękę że wszystko było dobrze.
Atreus pewnie by się zaśmiał, bo przecież z Basiliusem wydawało się być wszystko dobrze, ale była tam jeszcze jego miotła, a tak nie mogła mu powiedzieć jak się czuje. Odłożył tę butelkę z powrotem na piasek, a potem ni to szybkim krokiem ni to truchtem ruszył w stronę kraksy. Brenna też ruszyła i to było trochę mniej pokrzepiające, bo widząc to jak przejęła się wypadkiem podejrzewał że czekają go dzisiaj aż dwa ochrzany.
Ruszając przez obszar wyznaczony na kocyki musiał przejść obok Heather i Camerona, pochylających się nad tym ich ładnym torcikiem, akurat w idealnym momencie żeby wyłapać pierdolenie Wood.
- Dobra słuchaj - gówniaro. - Jak jesteś taka hop do przodu, to może trzy rundki dookoła plaży czy może zaraz się wykręcisz, że zostawiłaś miotłę w domu, co? Niech ja tylko pozbieram kuzyna i widzimy się na linii startowej - rzucił w przelocie, niby to zwalniając na moment kroku i w końcu tez idąc nawet tyłem, żeby wciąż ją widzieć, a na końcu wykonał dłonią gest, że ją kurwa obserwuje, w końcu odwracając się i wracając do swojej trasy.
- Mówiłem, żebyś trzymał się obiema rękoma - rzucił, kiedy tylko znalazł się parę kroków od kuzyna i pochylającej się nad nim Brenny. Wziął w ręce miotłę, oglądając ją pobieżnie w tych paru krokach, ale nie wyglądała jakby coś z nią było nie tak. Odetchnął z ulgą, a potem spojrzał na Basiliusa. - Cały jesteś? Musisz powiedzieć tak - i coś w tych słowach było tak charakterystycznego, przynajmniej dla Prewetta, że z łatwością mógł zrozumieć dlaczego właściwie Atreusowi zależało na tym, żeby było dobrze. To było jak cofnięcie czasu, kiedy młody Bulstrode był znowu dzieciakiem i mimo różnicy wieku zmalował coś takiego, nawet całkiem niechcący, że komuś stała się krzywda. Spojrzał na moment na Brennę, uśmiechnął się cwaniacko, a potem wyciągnął do Prewetta dłoń, chcąc pomóc mu wstać.