12.07.2024, 00:04 ✶
Świeczki i kadzidła rodziny Mulciber
Charlie zdążył przestawić ledwie parę kartoników kadzideł i zabierał się za większe świeczki, gdy ojciec upomniał go w tak szorstki sposób. Młody cofnął ręce, nie chcąc podpaść ojcu jeszcze bardziej, choć wciąż uważał, że wystawka stała krzywo. Ani w półokręgu, ani w linii!
Nie było powodu, by stawiać opór. Charles usiadł na skrzyni i grzecznie złożył ręce na kolanach, czekając, aż uwaga Richarda będzie należała wyłącznie do niego. W tym momencie rozumiał, że nie jest ważniejszy od klientów. Nigdzie się nie spieszył, mógł poczekać.
- Rozumiem. - Podsumował sprawę Roberta i nawet nie musiał zgadywać, że to on byłby największą przeszkadzajką dla odpoczywającego wuja. Przez najbliższe dni będzie musiał go unikać dla dobra ich obu.
Przesunął się delikatnie, robiąc ojcu więcej miejsca, nawet jeśli na jego skrzyni nie było już przestrzeni dla drugiej pary pośladków. Obaj byli spokojniejsi niż jeszcze parę chwil temu, a wcześniejsze wsparcie pokazane przez Richarda sprawiło, że syn nie musiał na nowo gryźć że stresu paznokci lub wybuchać płaczem. Mogli rozmawiać.
- Sam nie wiem. Kształt miał być żartem pasującym do właściwości. - Wyjaśnił cicho. - Ostrygi mandżurskie wpadły mi w ręce w zakładzie wuja, słoik był wciśnięty na tył półki i cały zakurzony, więc nieużywany, nie widziałem tych ostryg w żadnym przepisie... Więc pomyślałem, że mogę je wykorzystać. Oczywiście zamierzałem za nie zapłacić, oddać z pierwszej wypłaty. - Nauczono go uczciwości. - Odświeżyć zapas, można powiedzieć. Tych świeczek miał nikt nie zobaczyć, ale tato... Z dochodu za te penisy kupię ze trzy słoiki ostryg, jeśli nie więcej. To może być dobry pomysł, otworzyć taką ofertę?
Kurzące się składniki zostały wykorzystane i przerobione na pieniądze, ale Charlie nie sądził, by ojciec pochwalił go za ten niespodziewany zysk.
Charlie zdążył przestawić ledwie parę kartoników kadzideł i zabierał się za większe świeczki, gdy ojciec upomniał go w tak szorstki sposób. Młody cofnął ręce, nie chcąc podpaść ojcu jeszcze bardziej, choć wciąż uważał, że wystawka stała krzywo. Ani w półokręgu, ani w linii!
Nie było powodu, by stawiać opór. Charles usiadł na skrzyni i grzecznie złożył ręce na kolanach, czekając, aż uwaga Richarda będzie należała wyłącznie do niego. W tym momencie rozumiał, że nie jest ważniejszy od klientów. Nigdzie się nie spieszył, mógł poczekać.
- Rozumiem. - Podsumował sprawę Roberta i nawet nie musiał zgadywać, że to on byłby największą przeszkadzajką dla odpoczywającego wuja. Przez najbliższe dni będzie musiał go unikać dla dobra ich obu.
Przesunął się delikatnie, robiąc ojcu więcej miejsca, nawet jeśli na jego skrzyni nie było już przestrzeni dla drugiej pary pośladków. Obaj byli spokojniejsi niż jeszcze parę chwil temu, a wcześniejsze wsparcie pokazane przez Richarda sprawiło, że syn nie musiał na nowo gryźć że stresu paznokci lub wybuchać płaczem. Mogli rozmawiać.
- Sam nie wiem. Kształt miał być żartem pasującym do właściwości. - Wyjaśnił cicho. - Ostrygi mandżurskie wpadły mi w ręce w zakładzie wuja, słoik był wciśnięty na tył półki i cały zakurzony, więc nieużywany, nie widziałem tych ostryg w żadnym przepisie... Więc pomyślałem, że mogę je wykorzystać. Oczywiście zamierzałem za nie zapłacić, oddać z pierwszej wypłaty. - Nauczono go uczciwości. - Odświeżyć zapas, można powiedzieć. Tych świeczek miał nikt nie zobaczyć, ale tato... Z dochodu za te penisy kupię ze trzy słoiki ostryg, jeśli nie więcej. To może być dobry pomysł, otworzyć taką ofertę?
Kurzące się składniki zostały wykorzystane i przerobione na pieniądze, ale Charlie nie sądził, by ojciec pochwalił go za ten niespodziewany zysk.