Sytuacja była ciut napięta. Ned to widział. Oczywiście, że widział. Nie mogło mu to umknąć. Rozumiał też, że to niedobrze. Tak trochę bardzo niedobrze. Miał nadzieje, że gracze na tego nieszczęsnego dubla uwagi nie zwrócą. Płynnie przejdą do kolejnej rundy. Stało się jednak inaczej. Co teraz powinien w tej sytuacji zrobić?
Myśl, Ned, myśl.
Podjęta przez Alexandra próba zastraszenia Neda... cóż, ona tak naprawdę nie była w stanie w niczym pomóc. Zdenerwowany już wcześniej krupier, zestresował się jeszcze bardziej. Przez chwilę wpatrzony był w Mulcibera niczym ta nieszczęsna sarna w światła reflektorów zbliżającego się w ekspresowym tempie pojazdu. Pojazdu, przed którym nie była w stanie uciec i doskonale zdawała sobie z tego sprawę.
- Ja.. umh.. oczywiście, już wszystko sprawdzam. - zgodził się, doskonale wiedząc, że w talii jest o tę jedną kartę więcej. Nie pomyślał jednak o tym, żeby poinformować o własnym błędzie. Nie chciał za to oberwać. Chyba już wolał, żeby wszystko skupiło się na tym całym Bulstrodzie. Mulciber zresztą zdawał się mieć do niego jakiś... uraz? Coś było w ich przypadku na rzeczy. Trafiła mu się okazja, żeby wyjść z tego z twarzą. Czy był jednak w stanie odpowiednio to wykorzystać? Teraz? Będąc w takich nerwach?
Sięgnął po wcześniej rzucone na stół karty. Wciąż trzęsącymi się rękoma zebrał je do kupy. Zaczął powoli liczyć. jedna, druga, trzecia. O każdej kolejnej informował na głos. Tak na wypadek gdyby inni również chcieli wiedzieć. Kiedy trafił na pierwszego jopka, odłożył go na bok. To samo zrobił kilka chwil później również z kartą dublem.
- 53 karty, w talii powtórzony był walet karo. - wreszcie poinformował, już odrobinę spokojniejszy. Co jednak dalej? W jaki sposób powinien to załatwić? Zaczerpnął powietrza. To trzeba na spokojnie, Ned. Na spokojnie. W głowie mu zaświtała pewna myśl. - Niestety nie jesteśmy w stanie określić, komu trafiła się karta dubel. Proponowanym przeze mnie rozwiązaniem, rozwiązaniem uczciwym, jest podział puli pomiędzy dwóch graczy, którzy uzyskali w pierwszej rundzie najwyższe układy. Połowa dla pana Bulstrode'a, połowa dla pana Mulcibera. - przedstawił rozwiązanie, które wydawało mu się najbardziej rozsądne. Najprostsze w obecnej sytuacji. Oczywiście mógł też zaproponować zwrot postawionych środków dla wszystkich graczy, ale przecież nie o to chodziło w tej grze. Tutaj zawsze ktoś przegrywał, ktoś wygrywał. - Opcjonalnie pula może przejść na następną rundę. - dodał jeszcze po chwili zawahania. Zarazem nie zareagował na to, że chwilę wcześniej Atreus przesunął już wszystkie żetony do siebie.
Wychwycił przy okazji posłane w ich kierunku spojrzenie Finna, obsługującego drugi stolik. Kiwnął mu głową. Bezgłośnie dał znać, że w porządku. Poradzi sobie. Tylko czy na pewno tak będzie? Dużo zależało od tego, jak na propozycje zareagują gracze.
- Panowie Bulstrode i Mulciber? - zwrócił się do nich, tym razem wyraźnie dając znać, że to od nich dwóch oczekiwał w pierwszej kolejności jakiejś odpowiedzi. Pozostali najwyżej ustosunkują się do wszystkiego później. Za chwilę.
Brak kolejki. Odpisują Atreus, Alexander, Basilius (pozostali gracze opcjonalnie)
Czas na post do soboty, godziny 18