12.07.2024, 07:05 ✶
jemy ciasto z Ulyssesem, a potem parkiet
Widząc jego uśmiech, który zdawał się zupełnie nie pasować do jego twarzy, a jednak się tam pojawiający, sama uśmiechnęła się lekko. Łagodnie wręcz, jakby tego przelotnego wyrazu nie chciała niepotrzebnie płoszyć. A jednak, gdzieś w tym wszystkim tkwiła zwyczajna satysfakcja, że w jakiś pokrętny sposób udało jej się trafić w coś, co podziałało.
- A więc chyba mogłabym go obejrzeć razem z tobą - odpowiedziała, wyłapując tę ulotną sugestię, która kryła się za jego słowami. Po prawdzie jednak, w pierwszym odruchu chciała zwyczajnie prychnąć rozbawiona i wysłać go pod adres mugolskiej galerii, w której znajdowało się 'Fałszywe lustro'. Z jakiegoś powodu walczyła z samą sobą, z jednej strony unosząc się dumą, wcześniej urażoną przez jego słowa, a z drugiej czując jakąś dziwną satysfakcję z tego, że teraz stał przy niej i nie wyglądał jakby przy najbliższej okazji miał czmychnąć. No i jeszcze proponował jej spotkanie? I to w taki sposób o który by go nie posądziła, biorąc wcześniejszą obcesowość.
- Czasem aż za bardzo - mruknęła, ale na tyle że ją słyszał. Nie była aż tak przekonana, czy wyraźniej znaczyło od razu inaczej, ale nie zamierzała się z nim sprzeczać, bo wszystko tutaj sprowadzało się do semantyki. Pod koniec dnia nie ważne było jak wiele detali dostrzegali i zapamiętywali, bo i tak spoglądali na wszystko przez swoje własne szkiełka w charakterystycznym kolorze, które zabarwiło ich wychowanie, otoczenie, ludzie którzy się przy nich znajdowali.
Mimowolnie powiodła spojrzeniem w miejsce, gdzie sam patrzył. Brat panny młodej, tak? Może pod jakimś kątem byli nawet do siebie podobni, Lyssa w to nawet nieszczególnie wnikała, patrząc teraz na kobietę stojącą obok Perseusa, ale szybko skoncentrowała się bardziej na jej małżonku. On był ciekawszy. On opleciony był kolorami, podczas gdy ją otaczała dziwna, niewygodna dla Lyssy pustka. Zawsze kiedy zderzała się z oklumentą czuła się niezręcznie. Jakby ktoś odciął ją od czegoś, na co niekoniecznie do tej pory zwracała uwagę, bo na nici patrzyła raczej odruchowo i podświadomie.
- Drzemie w tobie ukryty talent. - przeczytała swoją karteczkę w geście solidarności, podsumowując ją troszkę złośliwym prychnięciem. Miała wiele talentów, tego była akurat pewna, z czego wiele zwyczajnie zaniedbywała. Dużo z tego co umiała spoczywało na barkach niesamowitej pamięci, ale reszta? Jej malarstwo czy chociażby trzecie oko kulały, bo w ich przypadku nie mogła polegać na samym zapamiętaniu schematów. Musiała wyćwiczyć ciało, a to buntowało się czasem i frustrowało ją tylko. - Cóż, skoro to los, to przecież nie mogę odmówić - odparła z przekornym uśmiechem, już nawet gotowa podać mu dłoń, ale zatrzymała się. Obejrzała w bok, koncentrując uwagę na moment na sylwetce ojca, który ewidentnie coś chciał jej teraz powiedzieć. Mimowolnie się spięła; ledwo zauważalnie prostując, czy niedbałym, niby to przypadkowym gestem wygładzając materiał sukienki. - Wybaczysz mi na moment? - niby to zapytała Rookwoode z uśmiechem, ale nie czekając na jego odpowiedź i zamiast tego podchodząc do Vakela. Nachyliła się ku niemu nieco, słuchając jego słów, a potem kiwnęła głową i życzyła mu miłego wieczoru. Obejrzała się jeszcze na niego przez ramię, kiedy każde z nich ruszyło w swoją stronę, ona do Ulyssesa, a on do Peregrinusa.
- Wybacz - uśmiechnęła się jeszcze do niego przepraszająco, znowu wykręcając głowę we wcześniejszym kierunku, ale Vakela już dawno nie było. Lepiej tak, niż żeby znowu przypadkowo teleportował się między nią, a jego partnera. - Mam nadzieję, że nie zdążyłeś się w tym czasie rozmyślić - podała mu rękę, ale na wspomnienie ostatniego tańca z Darcym, gdzie zawitał z zaskoczenia Dolohov, poczuła falę zażenowania, która zaczerwieniła jej policzki. Pozwoliła się poprowadzić na parkiet, a kiedy już się na nim znaleźli, zakołysać do rytmu muzyki. - Martwisz się o siostrę? - zapytała wreszcie, wracając do momentu kiedy wodził spojrzeniem za Vesperą. - Chyba nie ma o co, bo pan młody wydaje się w niej faktycznie zakochany - zerknęła na nowożeńców jeszcze raz, ale czerwona nić, połyskująca tak samo głęboką miłością jak i pożądaniem, znajdowała się na swoim miejscu. Ciekawe tylko, co na to wszystko panna młoda.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.