Z siedzeniem w jednym miejscu przez dłuższą chwilę, Richard też miał z tym problem. Często musiał się ruszać, spacery, bieganie czy inne zajęcia w terenie. Dlatego też wiedział, że praca w Departamencie Tajemnic go raczej zabije… nudą. Podziwiał brata, że potrafił się zamykać na długie godziny w gabinecie. On tak nie umiał. Nie potrafiłby przesiedzieć całego dnia w jednym pomieszczeniu.
Nie zwracał szczególnej uwagi na odkrytą część nogi Lorien, kiedy zmieniła swoją pozycję siedzącą na stole. Mogła świecić mu nawet gołą dupą i cyckami, nie ruszyłoby go to. Nie był tak powalony jak większość facetów oglądających się za kobietami. Sam miał blizny na plecach, zakryte obecną koszulą piżamową. Więc to, że i ona miała swoje, było dla niego raczej czymś normalnym.
Wiedział więcej, niż sama Lorien. Wiedział tyle, ile nie wiedziała ta mała ptaszyna. Dobrze dla niej, żyć w tej niewiedzy. Powinna czerpać przyjemność z lat życia, jakie jej jeszcze pozostały. Żeby on, nie musiał jej w tym pomagać. Choć był o krok od wykonania tego wyroku. Odpowiedział jej na podstawie tego, co było widać dookoła. Co pisano w prasie, co opowiadano na ulicach. O czym plotkowano w sklepach, parkach. Miał informatorów? Być może.
Gasząc dopalonego papierosa, zauważył że ptaszyna zaczęła zmieniać temat rozmowy. Zdawała się też być jakoś skupiona na innych rzeczach. Ucięła temat Sophie, przeszła zaraz na jego chłopców.
- Bo chcieli.Odparł krótko, ze spokojem. Dlaczego miałby im tego zabraniać? Są dorośli. Mają prawo już decydowania o tym, co chcą w życiu robić, o ile rodzinie nie przyniosą wstydu. O ile rozumiał problem z Charlesem, który nie potrafił znaleźć sobie stałej pracy w Norwegii, tak zaskoczył go Leonard, który pracę tam posiadał, mając szansę się rozwijać.
- Dlaczego miałbym im zabronić?
Zapytał ją, dlaczego o to zaś pytała. Czy był tutaj jakiś konkretny powód, dla którego nie powinien się zgadzać, poza tym, że w Anglii jest niebezpiecznie? Robert go już dwa lata temu zapewnił, że ni powinien się tym przejmować. Chłopcy są teraz przecież dorośli. Powinni umieć sobie poradzić w sytuacjach różnego pokroju. Po to kończyli Instytut Durmstrang. Po to ich szkolił w zdolnościach, umiejętnościach, które łatwo przychodziło im je opanować.
Gdy zwrócił uwagę Lorien na to, żeby uważała z tym wierceniem się na biurku, zauważył jak oceniała swoje położenie. A on tylko usiadł sobie wygodniej na fotelu. Opierając łokciami o podłokietniki, splatając dłonie ze sobą.
"Nie mam pięciu lat. Nie spadnę.", te słowa padły z jej ust.”Ale na tyle możesz wyglądać." – pomyślał sobie patrząc na jej postawę. Nie wypowiedział tego jednak na głos. Ale też nie chciał czasem być winnym jej upadku, bo tylko oni tutaj przebywali.
Na jej ostrzejszy ton w słowach, tylko uniósł brew ku górze, nie przejmując się jej reakcją.
- Jak uważasz. Drugi raz nie będę Cię łapał.
Odparł neutralnie. Skoro pewna była tego, że uważa na siebie tym razem.