Szanowna Pani Moody,
zgodnie z Pani sugestią, prześwietliłam najbliższe otoczenie pana Laurenta Prewetta w związku z atakiem na rezerwat w New Forest. Przez jakiś czas pokazywałam się też z nim publicznie, żeby spłoszyć ewentualnych napastników. Atak ani żadna próba, od tamtej pory nie zostały powtórzone.
Pracownicy rezerwatu nie widzieli niczego podejrzanego, zresztą zostali odesłani do domu w dniu, kiedy ukazał się w gazecie artykuł. Pan Prewett na całe szczęście nie utrudniał mi tego i sam dał mi do przejrzenia listy, które tamtego dnia masowo do niego przyszły, a także odpowiadał na moje pytania.
Wybijają się dwa. Jeden został nadesłany przez poszukiwanego przez biuro aurorów Stanleya Borgina, ale nie pisał w nim nic nazbyt ciekawego – jedynie gratulował sukcesu. Drugi z nich napisał Leviathan Rowle, syn Lazarusa Rowle’a. Znajomość pana Prewetta i pana Rowle’a nie dziwi nadmiernie, w końcu oboje zajmują się magicznymi stworzeniami, natomiast pan Prewett poinformował mnie, że ich kontakt rozmył się, a list, jaki otrzymał, był zaproszeniem na spotkanie, na które się zresztą udał. Spotkanie, o którym nie wiedział nikt z otoczenia pana Prewetta, a które wypadało idealnie w czasie ataku na New Forest. Jednoosobowego ataku, gdzie, tak jak pisałam wcześniej – wyglądało to tak, jakby mężczyzna robił zwiad, albo z jakiegoś powodu nie spodziewał się, że kogokolwiek zastanie.
W raporcie znalazło się podsumowanie śledztwa, jakie przeprowadziła Victoria, opisy działań, kto został przepytany, jakich odpowiedzi udzielono, jakie miejsca zostały sprawdzone, zdjęcia z miejsca ataku, ale także zdjęcia listów, które Victoria wyszczególniła w wiadomości (1, 2).