12.07.2024, 21:33 ✶
Wchodzę z Florence między skały i patrzę na zaklętą wodę.
Patrick uśmiechnął się pod nosem. Biorąc pod uwagę strach Florence przed wodą, byłby szczerze zdziwiony, gdyby ta oglądała Klify Devon regularnie. A jednak trochę cieszyło go, że widziała je po raz pierwszy akurat w jego towarzystwie.
Mechanicznie założył naszyjnik z muszelką na szyję. Wcale się przy tym nie zastanawiał, jak właściwie jego magia może na niego wpłynąć. W takich miejscach, pełnych ludzi którym ufał na tyle by wiedzieć, że byli po właściwej stronie, ale nie na tyle by poinformować ich o tym, kim tak naprawdę był, lubił zachowywać się tak, jakby był głupszy i bardziej bezmyślny, niż w rzeczywistości. To zawsze odwracało uwagę.
- Brzmisz jak Florence Bulstrode. – I jak ona jesteś trochę pracoholiczką a trochę paranoiczką, dodał w myślach, ale nie powiedział już tego na głos. Na dobrą sprawę właśnie to w niej doceniał: pragmatyzm i inteligencję, nawet jeśli trochę brakowało jej przy tym beztroski. – Przyznaj, że tak naprawdę boisz się, że po raz kolejny dostanę napój z amortencją. Mam darmowy naszyjnik. To też coś, czym mogę się oświadczyć – zażartował.
Skończyliby trochę jak na Beltane, ale już dawno po Beltane. Ale tym razem, po tym jak już doszedłby do siebie, powiedziałby jej, że najwidoczniej los ma już dla nich plany, skoro tak uparcie, w jej towarzystwie, upija się amortencją.
Nadal był Zimny. I nadal miał trupio-chłodne ramię. Przez parę sekund zastanawiał się, jak długo Florence będzie udawała, że nie czuje przeszywającego ją chłodu. A potem przypomniał sobie o eliksirze, o którym wspominał Atreus. Może powinien poprosić swoją towarzyszkę o uwarzenie go i jemu?
- Nie martw się. Twój brat jest tutaj czysto towarzysko – sprostował, zakładając, że musiała się o niego bać. Tak naprawdę, chociaż Patrickowi może i przeszłoby przez myśl wykorzystanie nieświadomego Atreusa na rzecz Zakonu Feniksa, to nie zastanawiał się nad tym, by go naprawdę próbować werbować.
Częściowo pewnie przez samą Florence, bo nie chciałby dokładać do jej uporządkowanego umysłu dodatkowych lęków. Częściowo z innych powodów, wśród których przewijała się nawet Brenna.
- Nie martw się na zapas – zażartował, wchodząc razem z nią między skały. – Spójrz. Zebrała się tutaj woda – dodał, starając się zmienić temat na lżejszy dla niej.
!magicznawoda