16.01.2023, 14:24 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.07.2023, 20:03 przez Chester Rookwood.)
Chester tak naprawdę nie miał podstaw do tego aby ostatecznie nie dać szansy temu czarodziejowi na wykonanie tego projektu oraz odpowiedniego zaprezentowanie go po jego ukończeniu. Choć nie mógł podzielić cechującej go pewności siebie, tak dobrze słyszalnej w głosie tego mężczyzny.
— Doskonale. Poinformuj mnie o postępach albo o zakończeniu prac — Powiedział jedynie, nie musząc pytać o to, do kogo Robert się zwróci. Zapewne będą to najtęższe umysły pośród wszystkich dotychczasowych zwolenników popleczników Czarnego Pana. Niektórzy z nich potrafili komunikować się za pośrednictwem Fal, jednak to działało wyłącznie u posiadaczy tej zdolności. Występowanie takich ograniczeń przestałoby być poważną przeszkodą w realizacji planów Czarnego Pana. Zanim sam postanowił postanowił zabrać głos w tej kwestii, machnął dłonią. Nie zamierzał się z nim spierać w sprawie zastosowania prostych rozwiązań. Co więcej, zamierzał w pełni wysłuchać tego, co jego gospodarz ma do powiedzenia. Tym bardziej, że on zawsze wypowiadał się nad wyraz sensownie. Tak było i tym razem.
— Założenie takiego klubu nie powinno być dla nas problemem, zwłaszcza gdyby to był klub dżentelmenów czystej krwi — Tymi słowami wyraził aprobatę dla pomysłu Roberta. Takie kameralne zgromadzenie nie powinno wzbudzić najmniejszych podejrzeń u postronnych. Podobni im czarodzieje na pozór spotykaliby się na granie w karty w oparach dymu tytoniowego i przy alkoholu oraz na rozmowach w męskim gronie. Chociaż Robert sugerował spotkania w mieszanym gronie i nawet na to był skłonny przystać, gdyż najpewniej nie zabraknie wśród tych wszystkich osób czarownic wyznających ideologię czystej krwi i popierających Lorda Voldemorta. Zgadzał się z tym, że każdego można zachęcić na różne sposoby. Kluczem do tego była wiedza o tych osobach.
— Pieniędzy nie brak mojemu rodowi, zatem i mi. Dlatego nawet ufundowanie stypendium dla... dobrze rokujących młodych czarodziejów to nie problem. Dysponuję też pewnymi kontaktami w Ministerstwie Magii, co w jakimś stopniu przedkłada się na pomoc w zapewnieniu komuś pracy w tej instytucji. Byłoby to zobowiązujące dla takich osób. I bardzo dogodne dla nas przez wzgląd na poruszane przez ciebie kwestie. Oczywiście — Niekwestionowana lojalność wobec Czarnego Pana z jego strony sprawiała, że nie zamierzał szczędzić posiadanych środków i swoich możliwości. Oczywiście, to też budziło w nim pewne obawy. W szeregach organizacji nie powinno być cwaniaków, liczących wyłącznie na te wszystkie korzyści, o których rozmawiali w tych czterech ścianach. To oni powinni rozkładać karty zamiast rozdawać przysługi na lewo i prawo bez dostawania tego, czego chcą.
— Zgadzam się, że tacy obserwatorzy mogą być bardzo przydatni naszej sprawie. Z czasem będziemy mogli wskazać również obserwatorów. Wszak nie możemy wyznaczyć do wypełniania tych zadań pierwszych lepszych ludzi — Wyraził swoją aprobatę dla wyznaczenia również wyznaczania obserwatorów, którzy pozwoliliby im wykonywać jeszcze lepiej powierzone obowiązki. A tych będą mieć niemało w niedalekiej przyszłości. Podczas całej tej wymiany zdań Chester w końcu dojrzał dno swojej pękatej szklanki. Wydawać by się mogło, że Robert to zauważył i dlatego postanowił postawić butelkę całkiem przyzwoitego alkoholu na stoliku. Tak też będzie wygodniej dla nich obu. Zamierzał jednak poczekać aż siedzący po drugiej stronie mężczyzna opróżni do reszty swoją szklankę. Zadawał sobie też pytanie, czy było coś jeszcze do omówienia.
— Doskonale. Poinformuj mnie o postępach albo o zakończeniu prac — Powiedział jedynie, nie musząc pytać o to, do kogo Robert się zwróci. Zapewne będą to najtęższe umysły pośród wszystkich dotychczasowych zwolenników popleczników Czarnego Pana. Niektórzy z nich potrafili komunikować się za pośrednictwem Fal, jednak to działało wyłącznie u posiadaczy tej zdolności. Występowanie takich ograniczeń przestałoby być poważną przeszkodą w realizacji planów Czarnego Pana. Zanim sam postanowił postanowił zabrać głos w tej kwestii, machnął dłonią. Nie zamierzał się z nim spierać w sprawie zastosowania prostych rozwiązań. Co więcej, zamierzał w pełni wysłuchać tego, co jego gospodarz ma do powiedzenia. Tym bardziej, że on zawsze wypowiadał się nad wyraz sensownie. Tak było i tym razem.
— Założenie takiego klubu nie powinno być dla nas problemem, zwłaszcza gdyby to był klub dżentelmenów czystej krwi — Tymi słowami wyraził aprobatę dla pomysłu Roberta. Takie kameralne zgromadzenie nie powinno wzbudzić najmniejszych podejrzeń u postronnych. Podobni im czarodzieje na pozór spotykaliby się na granie w karty w oparach dymu tytoniowego i przy alkoholu oraz na rozmowach w męskim gronie. Chociaż Robert sugerował spotkania w mieszanym gronie i nawet na to był skłonny przystać, gdyż najpewniej nie zabraknie wśród tych wszystkich osób czarownic wyznających ideologię czystej krwi i popierających Lorda Voldemorta. Zgadzał się z tym, że każdego można zachęcić na różne sposoby. Kluczem do tego była wiedza o tych osobach.
— Pieniędzy nie brak mojemu rodowi, zatem i mi. Dlatego nawet ufundowanie stypendium dla... dobrze rokujących młodych czarodziejów to nie problem. Dysponuję też pewnymi kontaktami w Ministerstwie Magii, co w jakimś stopniu przedkłada się na pomoc w zapewnieniu komuś pracy w tej instytucji. Byłoby to zobowiązujące dla takich osób. I bardzo dogodne dla nas przez wzgląd na poruszane przez ciebie kwestie. Oczywiście — Niekwestionowana lojalność wobec Czarnego Pana z jego strony sprawiała, że nie zamierzał szczędzić posiadanych środków i swoich możliwości. Oczywiście, to też budziło w nim pewne obawy. W szeregach organizacji nie powinno być cwaniaków, liczących wyłącznie na te wszystkie korzyści, o których rozmawiali w tych czterech ścianach. To oni powinni rozkładać karty zamiast rozdawać przysługi na lewo i prawo bez dostawania tego, czego chcą.
— Zgadzam się, że tacy obserwatorzy mogą być bardzo przydatni naszej sprawie. Z czasem będziemy mogli wskazać również obserwatorów. Wszak nie możemy wyznaczyć do wypełniania tych zadań pierwszych lepszych ludzi — Wyraził swoją aprobatę dla wyznaczenia również wyznaczania obserwatorów, którzy pozwoliliby im wykonywać jeszcze lepiej powierzone obowiązki. A tych będą mieć niemało w niedalekiej przyszłości. Podczas całej tej wymiany zdań Chester w końcu dojrzał dno swojej pękatej szklanki. Wydawać by się mogło, że Robert to zauważył i dlatego postanowił postawić butelkę całkiem przyzwoitego alkoholu na stoliku. Tak też będzie wygodniej dla nich obu. Zamierzał jednak poczekać aż siedzący po drugiej stronie mężczyzna opróżni do reszty swoją szklankę. Zadawał sobie też pytanie, czy było coś jeszcze do omówienia.