12.07.2024, 23:38 ✶
Gdyby tylko Charles mógł ustawić wszystko po swojemu, z pewnością stoisko wyglądałoby lepiej! Te parę poprzestawianych kartoników kłuło go w oczy i gdyby nie ojciec, z pewnością ustawiłby je po swojemu nie licząc się z konsekwencjami. Richardowi musiał jednak ustąpić.
Kiedy ojciec kazał mu zwolnić, posłusznie zamknął usta, pozwalając na pytania. Te miały być najgorsze, jak się spodziewał.
- Ostrygi... mandżurskie. - Powiedział powoli, podnosząc pełne powątpiewania spojrzenie na ojca. - Możesz nie pamiętać, ojcze. Uczyłem się o nich w szkole, to silny afrodyzjak. Te z pracowni wuja były dość stare i zwietrzałe, więc pewnie będą mieć nieco słabszy efekt, ale stosowałem się do proporcji. Nie zrobiłbym nikomu krzywdy. - Mówił, lecz bezwiednie jednocześnie bawił się rękoma, wyłamując palce. Emocje znajdowały ujście w podświadomych gestach. - Nie pytałem o nie wuja, ale nie były używane ani potrzebne, przynajmniej na razie. Odkupię je wujowi, nie martw się o to, ojcze. - Przypomniał. Czy powinien brać składniki bez pytania? Absolutnie nie! Ale te zniknęły tylko na chwilę, a i wrócą w lepszej formie. - I tak nie zużyłem wszystkich, tylko parę. Wydaje mi się, że wuj nawet nie wiedział, że one tam są...
To miało się nigdy nie wydać. Potrzebował jedynie paru dni więcej, by odkupić zużyte sztuki! Czekał tylko do wypłaty, choć teraz miał wątpliwości, czy ta w ogóle nadejdzie. Robert z pewnością jest wściekły.
- Tato... to był żart. - Podkreślił po raz nie wiedzieć który. - Miał się nie wydać i do niczego nie doprowadzić. Nikt miał tego nie widzieć, a Isaac miał tym nie wymachiwać! Napiszę do niego list i poproszę, żeby nigdzie o tym nie wspominał, a jeśli już musi, to żeby podkreślił, że to nie ma nic wspólnego z rodziną. To moja wina i moja odpowiedzialność, ojcze.
Kiedy ojciec kazał mu zwolnić, posłusznie zamknął usta, pozwalając na pytania. Te miały być najgorsze, jak się spodziewał.
- Ostrygi... mandżurskie. - Powiedział powoli, podnosząc pełne powątpiewania spojrzenie na ojca. - Możesz nie pamiętać, ojcze. Uczyłem się o nich w szkole, to silny afrodyzjak. Te z pracowni wuja były dość stare i zwietrzałe, więc pewnie będą mieć nieco słabszy efekt, ale stosowałem się do proporcji. Nie zrobiłbym nikomu krzywdy. - Mówił, lecz bezwiednie jednocześnie bawił się rękoma, wyłamując palce. Emocje znajdowały ujście w podświadomych gestach. - Nie pytałem o nie wuja, ale nie były używane ani potrzebne, przynajmniej na razie. Odkupię je wujowi, nie martw się o to, ojcze. - Przypomniał. Czy powinien brać składniki bez pytania? Absolutnie nie! Ale te zniknęły tylko na chwilę, a i wrócą w lepszej formie. - I tak nie zużyłem wszystkich, tylko parę. Wydaje mi się, że wuj nawet nie wiedział, że one tam są...
To miało się nigdy nie wydać. Potrzebował jedynie paru dni więcej, by odkupić zużyte sztuki! Czekał tylko do wypłaty, choć teraz miał wątpliwości, czy ta w ogóle nadejdzie. Robert z pewnością jest wściekły.
- Tato... to był żart. - Podkreślił po raz nie wiedzieć który. - Miał się nie wydać i do niczego nie doprowadzić. Nikt miał tego nie widzieć, a Isaac miał tym nie wymachiwać! Napiszę do niego list i poproszę, żeby nigdzie o tym nie wspominał, a jeśli już musi, to żeby podkreślił, że to nie ma nic wspólnego z rodziną. To moja wina i moja odpowiedzialność, ojcze.