13.07.2024, 09:17 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.07.2024, 15:39 przez Thomas Figg.)
Z przerażeniem zauważył, że Księżycowy Staw jest w niebezpieczeństwie, szalejące płomienie? Instynktownie zasłonił usta dłonią, żeby nie nawdychać się dymu i zapewne dołączyłby do Heather i jej akcji gaśniczej, ale usłyszał donośny huk z wnętrza posiadłości. Nie był pewien czy był tam ktoś zagrożony czy może sprawca podpalenia - choć to raczej głupie podpalać wszystko wokół domu i potem pchać się do środka. W połączeniu z wyłamanymi drzewami, które właśnie rzuciły mu się w oczy - wynik mógł być tylko jeden.
Thomas wbiegł do środka z różdżką w pogotowiu, gdyby to jednak Lydia znajdowała się w środku.
Zaraz jednak musiał walczyć o utrzymanie w ryzach zawartości swojego żołądka, która podjechała mu aż do gardła gdy tylko zobaczył co znajdowało się w środku. Zazwyczaj jak miał do czynienia z kościotrupami to były mniej ruchliwe w grobowcach otoczonych klątwami. Zebrał się jednak w sobie, przecież nie będzie teraz się rozklejał i rzygał jak kot, bo jakiś kościotrup postanowił sobie urządzić rage party w środku ich nowej kryjówki. Trzeba było działać. Uniósł różdżkę próbując na szybko wymyślić jak powstrzymać to coś przed dalszą destrukcją pomieszczenia. To na co wpadł było proste i zapewne głupie - ale jeśli tylko zadziała. Żeby kupić sobie więcej czasu chciał po prostu unieść kościotrupa w górę, aby móc w spokoju sobie wymyślić jak rozwiązać dany problem - bo podejrzewał, że nawet najsilniejszy czar rozpraszający jaki znał może okazać się nieskuteczny przeciwko tej bestii. A naprawdę nie chciał przerabiać czyichś zwłok na pył, jeśli faktycznie nie musiał.
Wypadałoby jednak, żeby nie babrał się sam z ożywionym truposzem.
- TUTAJ! - wydarł się licząc, że usłyszą go z zewnątrz i że rzeczona kobieta zdołała już dotrzeć do terenu posiadłości.
Leviosa na wór kości:
Thomas wbiegł do środka z różdżką w pogotowiu, gdyby to jednak Lydia znajdowała się w środku.
Zaraz jednak musiał walczyć o utrzymanie w ryzach zawartości swojego żołądka, która podjechała mu aż do gardła gdy tylko zobaczył co znajdowało się w środku. Zazwyczaj jak miał do czynienia z kościotrupami to były mniej ruchliwe w grobowcach otoczonych klątwami. Zebrał się jednak w sobie, przecież nie będzie teraz się rozklejał i rzygał jak kot, bo jakiś kościotrup postanowił sobie urządzić rage party w środku ich nowej kryjówki. Trzeba było działać. Uniósł różdżkę próbując na szybko wymyślić jak powstrzymać to coś przed dalszą destrukcją pomieszczenia. To na co wpadł było proste i zapewne głupie - ale jeśli tylko zadziała. Żeby kupić sobie więcej czasu chciał po prostu unieść kościotrupa w górę, aby móc w spokoju sobie wymyślić jak rozwiązać dany problem - bo podejrzewał, że nawet najsilniejszy czar rozpraszający jaki znał może okazać się nieskuteczny przeciwko tej bestii. A naprawdę nie chciał przerabiać czyichś zwłok na pył, jeśli faktycznie nie musiał.
Wypadałoby jednak, żeby nie babrał się sam z ożywionym truposzem.
- TUTAJ! - wydarł się licząc, że usłyszą go z zewnątrz i że rzeczona kobieta zdołała już dotrzeć do terenu posiadłości.
Leviosa na wór kości:
Rzut PO 1d100 - 96
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 89
Sukces!
Sukces!