Książka o antyfanach? Czemu wcześniej na to nie wpadł? Od lat przeprowadzał wywiady z czarodziejami, którzy na codzień zmagali się z nieprzychylnością społeczeństwa. A przecież i celebryci do nich należą!
— Faktycznie, można pochylić się nad tą sprawą... — odpowiedział zamyślony. A wtedy słowa Philipa uderzyły go z zaskoczenia.
Czemu się ukrywał? Wymyślone przez przyjaciela powody ubogły Gio swoim realizmem. To są scenariusze, które faktycznie mogłyby się wydarzyć i tym samym zmusić go do ukrywania się. A on czemu to robił?
— Chyba popadłem w głęboką paranoję, przyjacielu. Wydarzenia na Beltane tak zagmatwały moje poczucie rzeczywistości, że zostałem ofiarą nieprzespanych nocy w obawie o atak ze strony popleczników Voldemorta. Rozumiesz, jako rozpoznawana osoba o ewidentnie odmiennych od niego poglądach... — Przetarł twarz. To wszystko brzmiało tak absurdalnie. Gdy rozmawiał o tym z Kim, wydawało mu się, że ona po prostu nie pojmuje powagi sytuacji. Ale przy Philipie, czuł się jak idiota. — Do reszty oszalałem, prawda?
— Jeszcze... Nie wiem gdzie dokładnie. Mam kilka namiarów na interesujące osoby, może od tego zacznę...
Nie był w stanie jednak planować wywiadów. Czuł, że nie na to jest teraz pora, ale jednocześnie sama myśl o kontakt z Zakonem w celu przydzielenia mu zadania, napawała go paraliżującym lękiem.
— Rozumiem. Usiądźmy i opowiedz mi o tym, co tam się wydarzyło.
Poklepał Philipa po ramieniu. Był szczerze zmartwiony stanem przyjaciela.