Obeszła łóżko, ale nikogo nie znalazła. Gestem ręki popchnęła zasłony zaklęciem, ale nic za nimi nie było. Mruknęła coś pod nosem.
Zgodnie z przewidywaniami intruza, zajrzała do łazienki. Tam również odkryła pustkę. Niepokoiło ją to. Musiała być jakaś przyczyna w upadku tych wszystkich przedmiotów. Czyżby magiczni tajniacy wpadli ją szpiegować jako przybysza z innego kraju? Miała oficjalne zatrudnienie w szanowanej firmie. Jej kariera była jawna, czemu ktokolwiek miałby podejrzewać, że jest inaczej?
Wróciła do sypialni i złapała się pod boki. Teraz nie wróci do pracy, bo będzie zbyt rozproszona myśleniem o tajemniczym wydarzeniu.
Przykucnęła przy rozrzuconych przedmiotach. Perfum wsiąknął w podłogę. Jej jedyny zapach. Z gardła wydarł jej się cichy, smutny jęk. Sprzątnęła flakonik zaklęciem, a szkatułkę oraz klamrę podniosła, by odłożyć je do szafy. Wyprostowała się i skierowała ku meblowi. Czy intruz już znalazł się w środku? Czy dostrzegłaby jego rude futerko wśród swoich smętnych, neutralnych szat?