14.07.2024, 13:18 ✶
Co tutaj dużo mówić. Bariera języka to naprawdę wielki problem w pewnych sytuacjach. Tak jak widać było na powyższym obrazku. Chłopak był przerażony, bał się miejsca w jakim się znalazł zaś drugi, nawet nie wiedział o czym ten kwili. Dla Blondyna to miejsce w obecnej sytuacji było czymś przerażającym, czymś czego nie znał. Co więc dziwnego w tym, że zareagował tak intensywnie. Mimo, że był z natury odważnym to i takim miękną kolana od czasu do czasu.
W rzeczy samej Addams był zbyt rozpoznawalny, ciężko było zapomnieć jego twarz skąpaną w blond włosach pokrytą piegami. Mającą charakterystyczne dla Azjatów, jedynie co to ich kolor go wyróżniał, nie były takie ciemne. W brązie przebijały się kawałki zieleni. Nadając im specyficzności i unikalności. Pomimo tego, że kolory same w sobie takie nie były. Uznać je można raczej za typowe, popularne, wręcz nudne.
Na słowa Neila zdziwił się, zaskoczenie pokryło jego oczy i twarz. Ze wyraźnym szczękiem zębów wyjąkał.- C-chyba? To ma... Uczucia? - Jego brwi zakrzywiły się gdy rozejrzał się dookoła zerkając na zielone liście, które teraz dziwnie wydawały mu się żywe, chociaż nijak nie mógł tego wytłumaczyć. Chociaż nagle też przypomniał sobie jedno. W Hogwarcie też mieli coś takiego, było ciężej dostępne i raczej hodowane na specjalnie okazje z racji swojej natury.
Jego spojrzenie jeszcze raz padło na otaczającą ich roślinę, chłopak wziął głęboki oddech starając odepchnął od siebie negatywne emocje. Przynajmniej starał się.
-Nie.. - Przyznał cicho, jakby z lekkim urazem i smutkiem, nutką zawodu. Jednak skąd mogli wiedzieć, że trafi się ktoś taki jak on? Zafiksowany na punkcie natury i zwierząt? Kogoś kto bez pomyślunku rzuci się w wir eksploracji nowego miejsca. Niczym dziecko, które dostało nową zabawkę. - Nie pokwapili się.. Albo uznali, że zwyczajnie nie warto.- Przemknęło mu w myśli to, że faktycznie tak mogło być. Kto by się przejął zniknięciem chłopaka? Zwłaszcza w tych czasach. Gdzie pełno ludzi ginie, słuch po nich zanika. Zbyt było tego wiele by przejmować się jednym chłopcem, który nie miał w sobie krwi prawdziwych czarodziei.- Tak.. będę wiedział.. - Wymamrotał chwytając rękę chłopaka, chociaż przez chwilę się zawahał, kto wie co ten mógł mieć w głowie. Gdy już stał bezpiecznie, mógł zapytać coś od siebie.- Wiesz gdzie jest wyjście? Jak się poruszać w tym miejscu?
W rzeczy samej Addams był zbyt rozpoznawalny, ciężko było zapomnieć jego twarz skąpaną w blond włosach pokrytą piegami. Mającą charakterystyczne dla Azjatów, jedynie co to ich kolor go wyróżniał, nie były takie ciemne. W brązie przebijały się kawałki zieleni. Nadając im specyficzności i unikalności. Pomimo tego, że kolory same w sobie takie nie były. Uznać je można raczej za typowe, popularne, wręcz nudne.
Na słowa Neila zdziwił się, zaskoczenie pokryło jego oczy i twarz. Ze wyraźnym szczękiem zębów wyjąkał.- C-chyba? To ma... Uczucia? - Jego brwi zakrzywiły się gdy rozejrzał się dookoła zerkając na zielone liście, które teraz dziwnie wydawały mu się żywe, chociaż nijak nie mógł tego wytłumaczyć. Chociaż nagle też przypomniał sobie jedno. W Hogwarcie też mieli coś takiego, było ciężej dostępne i raczej hodowane na specjalnie okazje z racji swojej natury.
Jego spojrzenie jeszcze raz padło na otaczającą ich roślinę, chłopak wziął głęboki oddech starając odepchnął od siebie negatywne emocje. Przynajmniej starał się.
-Nie.. - Przyznał cicho, jakby z lekkim urazem i smutkiem, nutką zawodu. Jednak skąd mogli wiedzieć, że trafi się ktoś taki jak on? Zafiksowany na punkcie natury i zwierząt? Kogoś kto bez pomyślunku rzuci się w wir eksploracji nowego miejsca. Niczym dziecko, które dostało nową zabawkę. - Nie pokwapili się.. Albo uznali, że zwyczajnie nie warto.- Przemknęło mu w myśli to, że faktycznie tak mogło być. Kto by się przejął zniknięciem chłopaka? Zwłaszcza w tych czasach. Gdzie pełno ludzi ginie, słuch po nich zanika. Zbyt było tego wiele by przejmować się jednym chłopcem, który nie miał w sobie krwi prawdziwych czarodziei.- Tak.. będę wiedział.. - Wymamrotał chwytając rękę chłopaka, chociaż przez chwilę się zawahał, kto wie co ten mógł mieć w głowie. Gdy już stał bezpiecznie, mógł zapytać coś od siebie.- Wiesz gdzie jest wyjście? Jak się poruszać w tym miejscu?