18.07.2024, 20:08 ✶
Osjaniczny uśmiech zamajaczył na wargach Severine, która zamilkła nagle i odwróciła od niego spojrzenie, zamiast tego uparcie wpatrując się w rozedrganą czerwień wypełniającą kieliszek, jakby w niej kryła się odpowiedź na wszystko. Czy robiło to jakąś różnicę? Jej zdaniem, kolosalną. Bo nawet gdyby podobna sytuacja spotkała Oleandra, byłoby łatwiej z niej wybrnąć. On, w przeciwieństwie do Severine, nie musiał z niczego rezygnować, nie musiał się niczego wstydzić, społeczeństwo wzruszyłoby jedynie ramionami, zamiast wytykać go palcami.
Wreszcie podniosła na Anthony'ego mokre od łez spojrzenie. Jedna z gorących kropel wylała się spod powieki i popłynęła po bladym policzku - wytarła ją pośpiesznie dłonią, ale popłynęła kolejna, i za nią jeszcze jedna, aż w końcu musiała zdać sobie sprawę z tego, że siedzi na kanapie obcego człowieka i płacze. Jakże to żałosny był widok - Severine, kreującej się na kobietę silną i niezależną, tak łatwo poddającej się teraz emocjom.
— Zmieniłoby wszystko. Gdybym była synem, byłabym dla niego nie mniej wartościowa niż mój brat, którego aktualnym zajęciem są hedonistyczne rozrywki, a mimo to jest jego ulubionym dzieckiem. Gdybym była synem, byłby dumny z moich sukcesów, zamiast pobłażliwie kręcąc na nie głową i mówiąc, że dali mi fory, bo jestem kobietą. Gdybym była synem, nie wytykałby mi, że z moim wyglądem nigdy nie wyjdę za mąż i nie dam mu wnuków... — mówiła szybko, wypluwała z siebie wszystko, co zbierało się w niej przez lata - cały gniew i nienawiść, poczucie niesprawiedliwości, ale też i bezgraniczny żal — Wierzyłam mu we wszystko. Wierzyłam, że jestem ostem - on pierwszy mnie tak nazwał - który nie ma szans na szczęście u boku drugiego człowieka, dlatego, kiedy tamtego wieczora ja i mój przyjaciel wypiliśmy za dużo... A potem... Potem urodził się Atticus. Ale najpierw musiałam odejść z Ministerstwa, to był warunek. Wstyd i tajemnica. Myślałam, że mój syn mi to wynagrodzi. Ale mój ojciec i jego mi go zabrał.
Wreszcie podniosła na Anthony'ego mokre od łez spojrzenie. Jedna z gorących kropel wylała się spod powieki i popłynęła po bladym policzku - wytarła ją pośpiesznie dłonią, ale popłynęła kolejna, i za nią jeszcze jedna, aż w końcu musiała zdać sobie sprawę z tego, że siedzi na kanapie obcego człowieka i płacze. Jakże to żałosny był widok - Severine, kreującej się na kobietę silną i niezależną, tak łatwo poddającej się teraz emocjom.
— Zmieniłoby wszystko. Gdybym była synem, byłabym dla niego nie mniej wartościowa niż mój brat, którego aktualnym zajęciem są hedonistyczne rozrywki, a mimo to jest jego ulubionym dzieckiem. Gdybym była synem, byłby dumny z moich sukcesów, zamiast pobłażliwie kręcąc na nie głową i mówiąc, że dali mi fory, bo jestem kobietą. Gdybym była synem, nie wytykałby mi, że z moim wyglądem nigdy nie wyjdę za mąż i nie dam mu wnuków... — mówiła szybko, wypluwała z siebie wszystko, co zbierało się w niej przez lata - cały gniew i nienawiść, poczucie niesprawiedliwości, ale też i bezgraniczny żal — Wierzyłam mu we wszystko. Wierzyłam, że jestem ostem - on pierwszy mnie tak nazwał - który nie ma szans na szczęście u boku drugiego człowieka, dlatego, kiedy tamtego wieczora ja i mój przyjaciel wypiliśmy za dużo... A potem... Potem urodził się Atticus. Ale najpierw musiałam odejść z Ministerstwa, to był warunek. Wstyd i tajemnica. Myślałam, że mój syn mi to wynagrodzi. Ale mój ojciec i jego mi go zabrał.