14.07.2024, 15:11 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.07.2024, 15:14 przez Neil Enfer.)
Przechylił lekko głowę w bok na jego pytanie.
- Tak? - zerknął przez ramię na żywopłot. - Wiele rzeczy w zamku żyje. Chyba tak to wygląda w każdej szkole magicznej. - dodał z lekką sceptycznością. Nie był w wielu szkołach magicznych, ogólnie niewiele miał do czynienia z magią, nie licząc szkoły i związanych z nią zakupów.
Słuchał go uważnie i to jak dziwnie mówił, liczyło się jednak to, że próbował się dogadać, prawda?
- Mało kto z nowych chodzi po ogrodach, zazwyczaj idą się integrować z resztą. - zastanowił się nad swoimi słowami. Mógł jedynie spekulować, bo nie wiedział czy tak naprawdę było, nie do końca spędzał z innymi czas, już nie mówiąc o uczniach z innych szkół.
Obserwował go i widział, ze chyba coś powoli się uspokaja. Uśmiechnął się na wyciągnięcie nauki i ścisnął mocno jego dłoń, zadowolony, że współpraca idzie w przód, powoli, ale pewnie.
Jeśli chłopak go nie puszczał, to sam również nie luzował uścisku dłoni, chcąc dodać mu otuchy.
- Mniej więcej wiem. Mam też rozrysowaną mapę, ale labirynt czasem się zmienia. - dopowiedział, zerkając na krzaki. - Naprawdę nie chcesz tu zostać trochę dłużej? Nic ci się nie stanie, jesteś ze mną. - spróbował go przekonać. Lubił tu przychodzić samemu, żeby mieć spokój od wszystkich innych uczniów i od niektórych nauczycieli. Mógł go odprowadzić do wyjścia, ale sam nie miał zamiaru wracać jeszcze do dormitorium.
- Tak? - zerknął przez ramię na żywopłot. - Wiele rzeczy w zamku żyje. Chyba tak to wygląda w każdej szkole magicznej. - dodał z lekką sceptycznością. Nie był w wielu szkołach magicznych, ogólnie niewiele miał do czynienia z magią, nie licząc szkoły i związanych z nią zakupów.
Słuchał go uważnie i to jak dziwnie mówił, liczyło się jednak to, że próbował się dogadać, prawda?
- Mało kto z nowych chodzi po ogrodach, zazwyczaj idą się integrować z resztą. - zastanowił się nad swoimi słowami. Mógł jedynie spekulować, bo nie wiedział czy tak naprawdę było, nie do końca spędzał z innymi czas, już nie mówiąc o uczniach z innych szkół.
Obserwował go i widział, ze chyba coś powoli się uspokaja. Uśmiechnął się na wyciągnięcie nauki i ścisnął mocno jego dłoń, zadowolony, że współpraca idzie w przód, powoli, ale pewnie.
Jeśli chłopak go nie puszczał, to sam również nie luzował uścisku dłoni, chcąc dodać mu otuchy.
- Mniej więcej wiem. Mam też rozrysowaną mapę, ale labirynt czasem się zmienia. - dopowiedział, zerkając na krzaki. - Naprawdę nie chcesz tu zostać trochę dłużej? Nic ci się nie stanie, jesteś ze mną. - spróbował go przekonać. Lubił tu przychodzić samemu, żeby mieć spokój od wszystkich innych uczniów i od niektórych nauczycieli. Mógł go odprowadzić do wyjścia, ale sam nie miał zamiaru wracać jeszcze do dormitorium.