• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[22-23.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent

[22-23.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent
Panicz Z Kłami
Hot blood these veins
My pleasure is their pain
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Bardzo wysoki - mierzy 192 cm wzrostu. Z reguły ubiera się w czarne bądź stonowane kolory, ale można go spotkać w wielobarwnym ubiorze. Włosy ciemnobrązowe, oczy zielone. Jest bardzo blady, ma sine wokół oczu, które nieco jaśnieje, kiedy jest nasycony, ale to nieczęsto się zdarza.

Astaroth Yaxley
#11
14.07.2024, 16:45  ✶  
Faktycznie. Człowiek miał wiele twarzy, ale nie zawsze je wszystkie pokazywał przed obcymi. Ba!, nawet rodzina, najbliższe osoby nie miewały okazji poznać człowieka w pełni, a jednak... Laurent miał okazję oglądać mnie z wielu różnych perspektyw, wciśniętego przez los w tak skrajnie różne sytuacje, że można by było podejrzewać mnie o inscenizowanie tych scen. Czy byłem kłamcą? Czasami tak, szczególnie przed rodzicami czy Gerry, bo wciąż jej nie powiedziałem, że ugryzłem Laurenta... Ale robiłem to akurat w dobrej wierze, żeby zaoszczędzić jej trosk. Właściwie, to okłamywałem również całe swoje poprzednie towarzystwo, utrzymywałem, że jestem chory, i to właściwie na usilną prośbę swoich rodziców. Wielka tajemnica, że ich syn został wampirem..., a towarzystwo miałem plotkujące.
Zdawało się, że te twarze to był bardzo złożony proces, do przemyślenia na niejedną nieprzespaną noc. Ale pożałować mogłem jednego, że Laurent nie widział najlepszej wersji mnie - tej w pełni lekkiej, beztroskiej, rozbawionej. Teraz mogłem być rozchichotany, ale jednak mrok wciąż we mnie siedział, wciąż o sobie przypominał, szyderczo uśmiechał się do mnie, kiedy próbowałem go zagłuszać wybieraniem smakowej herbaty. Zabrałem się do tego ochoczo, aż zanadto ochoczo. Smukłe palce przekładały różnokolorowe etykiety. Niewzruszone na fakt, że były martwe, chłodne, że ich właściciel ewidentnie miał problem z ich bladością, bladością całego swojego ciała. Nieistotnie! Jeśli dobrze pójdzie, jeśli będę miał szczęście, to może mój los się odmieni...? Powinienem w to wierzyć, skoro się w to angażowałem. Tak.
- Jakie to są rzeczy...? - zapytałem z ciekawością, chcąc zagłuszyć te paskudne głosiki w swojej głowie Byłem w tej chwili gościem, tak sądziłem, że byłem, skoro ostatecznie zostało mi zaproponowane coś do picia, a też gospodarz nie wskazał mi drzwi, zaś główny obrońca tego domostwa jedynie na mnie groźnie łypał, już nie warcząc groźnie. Byłem gościem u kogoś innego niż moi rodzice. Miła odmiana. Mleko się rozlało, Laurent już wiedział, że byłem wampirem, więc nie musiałem grać, że było inaczej. Nawet jakoś to akceptował, chociaż z pewnością się obawiał, że znowu mi odwali. Sam również bym się siebie obawiał po takich akcjach... Tak właściwie, to zaatakowałem go jako człowiek, zaatakowałem jako wampir. Dziwiłem się, że w ogóle do mnie wtedy zagadał... nad tą Tamizą. Może po prostu uwielbiał pakować się w tarapaty? Może kręciło go niebezpieczeństwo...? Jakby nie patrzeć, New Forest okazywało się być bardzo spokojnym miejscem, może aż za spokojnym...?
Również parsknąłem śmiechem na to laurentowe łapanie mnie w locie. Nie chciałem być przy tym niemiły, ale zdawało mi się, że był zanadto drobny do takich akcji. W międzyczasie wyciągnąłem herbatę z dodatkiem malin! Znaleźliśmy zwyciężczynię tej nocy! Podniosłem ją nawet w górę, jakby mogła być kolejnym przecinkiem w naszej historii, może nawet średnikiem, ale... widziałem, dostrzegałem to jak Laurent na mnie patrzył. Byłbym głupi, gdybym tego nie widział, a po tych wszystkich romansach... Mi również tego brakowało, ale był pewien problem.
- Wybacz... Ja tylko opijam cię z ulubionych herbatek. Właściwie będę opijał... - odezwałem się, wpatrując w niego. Ze smutkiem? Z tęsknotą? Z zawodem? Chciałbym zbawiać świat. Kto o dobrym sercu by nie chciał...? Ale to moje było martwym sercem. Mój dotyk był zimny. Zimny-zimny-zimny. Co prawda, idealny na upalne noce, ale w Anglii to raczej jakoś szczególnie nie groziło.
Wrzuciłem torebkę z malinową herbatą do pustej filiżanki i wyciągnąłem się na blacie, jakbym był wyrzuconą na brzeg ośmiornicą. Jedną z moich macek, a właściwie rąk wyciągnąłem w kierunku Laurenta. Nie dotykałem go. Chciałem, żeby to on dotknął mnie, żeby przekonał się jak to jest, co to znaczyła bliskość z wampirem, a właściwie jej brak... Ciągnęło nas ku sobie, ale nie mogło nas ciągnąć. Uniesienia były związane raczej z ciepłem ciał, nawet ich gorącem, a nie chłodem. Podobnie jak przytulenie na pocieszenie, na okazanie wsparcia czy dodania odrobiny otuchy.
- Co to za niezły bałagan? - zapytałem szeptem, ledwie słyszalnie, nie chcąc niszczyć chwili, której... nie było? nie mogło być? wcale nie musieliśmy jakoś specjalnie przeżywać, prawda? To tylko dotyk. Nic więcej?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astaroth Yaxley (6736), Laurent Prewett (8788)




Wiadomości w tym wątku
[22-23.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 12.07.2024, 23:16
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 13.07.2024, 10:53
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 13.07.2024, 12:45
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 13.07.2024, 13:54
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 13.07.2024, 16:33
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 13.07.2024, 17:55
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 13.07.2024, 22:29
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 13.07.2024, 23:32
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 14.07.2024, 00:14
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 14.07.2024, 09:57
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 14.07.2024, 16:45
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 14.07.2024, 17:28
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 14.07.2024, 18:36
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 14.07.2024, 21:36
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 15.07.2024, 22:42
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 16.07.2024, 17:36
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 16.07.2024, 21:28
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 17.07.2024, 11:41
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 17.07.2024, 22:02
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 18.07.2024, 17:22
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 20.07.2024, 16:33
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 21.07.2024, 15:43
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 21.07.2024, 18:25
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 21.07.2024, 20:40

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa