Wymieniała te karty, nie była specjalnie zadowolona z tego, co udało jej się złapać, ale nie przewidywała cudów, szczęście nowicjusza też niestety już dawno wykorzystała. Pozostawało jej przywyknąć do porażek.[/]
[a]Nie angażowała się specjalnie w rozmowę, która toczyła się przy stole, bo to mogło ją rozproszyć jeszcze bardziej, usłyszała jednak swoje imię więc uniosła wzrok znad kart i spojrzała na Anthony'ego. Posłała mu uśmiech, bo pamiętała, że mówił coś o tym na sabacie. - Tak, tak, jakoś się dogadamy co do tego. - Raczej nie zajmowała się pokazywaniem sztuczek, ale istniało wiele możliwości, jeśli nie ona, to ktoś inny z Artemis mógłby się tym zająć.
Faktycznie nie do końca skupiała się na tych ich metaforach, rozmowach, bo Ger była prostym człowiekiem, który nie do końca odnajdywał się w podobnych sytuacjach, dlatego też skupiła się na grze.
Nie wyszło jej to też zbyt dobrze, bo w tej rundzie wygrała Eden, skinęła jej głową, aby pogratulować tej wygranej.
Nie była specjalnie zaskoczona tym, że to nie ona była zwycięzcą, nie zamierzała jednak odpuścić kolejnej rundy, być może teraz będzie miała więcej szczęścia.
- Piętnaście. - Rzuciła z uśmiechem, w końcu jak się bawić, to się bawić, bez sensu stawiać mniejsze kwoty.