15.07.2024, 10:47 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.07.2024, 10:48 przez Millie Moody.)
Na scenie
Morpheus schodzi ze sceny, Guinevere, Isaac oraz Dora popisują się swoimi umiejętnościami. Wręcza nagrody, wrabia Bertiego i schodzi ze sceny.
Mildred zdecydowanie nie miała talentu pedagogicznego. Po trzech minutach uczenia kogokolwiek czegokolwiek dostawała takiej kurwicy, że delikwent uczył się owszem - jak uciekać przed ciskającą gromami i bluzgami małą wścieklizną. Podobnie teraz, sekwencja ruchów była tak szybka, że przed uczestnikami wyzwania stało bardzo trudne zadanie. Zgłosiła się jednak trójka osób, z czego Moody rozpoznawała dwie i była bardzo, bardzo ciekawa jak sobie poradzą.
Ginny (jedyna nieznajoma) swoim bystrym okiem i świetnie wyćwiczoną pamięcią zapamiętała wszystkie pięć kroków. Nienawykła do walki odtwarzała je jednak niezbornie, nie dając takiej mocy w ciosy, które rozłożyłyby manekin na przysłowiowe łopatki. Brzydzący się przemocą Isaac z kolei przywalił manekinowi pierwszoklaśnie, gdzieś jednak w ferworze wystąpienia publicznego umknął ciąg gestów, nadrabiał więc parą w łapach i manekin leżał, choć pokonany zupełnie nie tak jak przewidywały zasady konkursu. Ostatnia Dora powtarzająca sobie kolejność wyglądała troszkę, jakby chciała tylko pacnąć manekina w wybrane miejsca, a po każdym pacnięciu chwilę jeszcze zastanawiała się co było dalej, odbierając gestom jakiejkolwiek płynności. Gdy skończyła, pozostała dwójka dawno już stała, oczekując na werdykt.
Millie przywołała trzy mordercze gwizdki i zacmokała z dezaprobatą. Nikomu się nie udało powtórzyć jej znęcania się ingerencji w ciało straszliwego Maleficentusa, przez myśl jej nie przeszło, że może powinna to zrobić wolniej i dokładniej, albo dać im trzy szanse, a nie tylko jedną.
– Uczestnicy! Potrzebujecie jeszcze dużo ćwiczeń, ale duch w Was jest wielki. Pamiętajcie, że odpowiednia technika i znajomość punktów które Wam pokazałam może uratować Wam życie! Gratuluje paniom za zapamiętanie ich wszystkich! Oto pamiątkowe gwizdki ratunkowe, a dla naszej zwyciężczyni... – podeszła do Ginny, która może była zbyt delikatna w wyrażaniu nienawiści do Potwornie Złowieszczego Manekina, ale najlepiej wykonała cel zadania, czyli odtworzenie tej brutalnej tanecznej figury. – Na osłodę sierpniowego wieczoru, tort na zamówienie upiecze nie kto inny, jak mistrz cukiernictwa, niepowtarzalny... Bertie Bott! – Z wielkim uśmiechem wskazała na kolejną swoją ofiarę tego dnia. No bo któż by odmówił dziewczynie, która prawie umarła, miesiąc śpiączki, dwa miesiące odsiatki, dzisiaj rano wyszłam Bertie, nie zdążyłam nic zorganizować, och jaki jesteś wspaniały, Alastor jakiego masz cudownego przyjaciela, jakie to szczęście, że Bertie był w pobliżu i tak mi pomógł ach ach?
– Bądźcie czujni, nie szwendajcie się wieczorami samotnie i pamiętajcie o piciu wody! Bardzo dziękuję wszystkim ochotnikom i Maleficentusowi, który... ee... myślę, że przemyślał swoje zachowanie i nie będzie już dybał na nasze różdżki. Wielkie oklaski dla występujących i do zobaczenia! – pomachała radośnie, dygając i zamiatając swoją super na wypasie peleryną, po czym razem z uczestnikami zeszła ze sceny, żeby zrobić miejsce dla ostatniego punktu programu.
Morpheus schodzi ze sceny, Guinevere, Isaac oraz Dora popisują się swoimi umiejętnościami. Wręcza nagrody, wrabia Bertiego i schodzi ze sceny.
Mildred zdecydowanie nie miała talentu pedagogicznego. Po trzech minutach uczenia kogokolwiek czegokolwiek dostawała takiej kurwicy, że delikwent uczył się owszem - jak uciekać przed ciskającą gromami i bluzgami małą wścieklizną. Podobnie teraz, sekwencja ruchów była tak szybka, że przed uczestnikami wyzwania stało bardzo trudne zadanie. Zgłosiła się jednak trójka osób, z czego Moody rozpoznawała dwie i była bardzo, bardzo ciekawa jak sobie poradzą.
Ginny (jedyna nieznajoma) swoim bystrym okiem i świetnie wyćwiczoną pamięcią zapamiętała wszystkie pięć kroków. Nienawykła do walki odtwarzała je jednak niezbornie, nie dając takiej mocy w ciosy, które rozłożyłyby manekin na przysłowiowe łopatki. Brzydzący się przemocą Isaac z kolei przywalił manekinowi pierwszoklaśnie, gdzieś jednak w ferworze wystąpienia publicznego umknął ciąg gestów, nadrabiał więc parą w łapach i manekin leżał, choć pokonany zupełnie nie tak jak przewidywały zasady konkursu. Ostatnia Dora powtarzająca sobie kolejność wyglądała troszkę, jakby chciała tylko pacnąć manekina w wybrane miejsca, a po każdym pacnięciu chwilę jeszcze zastanawiała się co było dalej, odbierając gestom jakiejkolwiek płynności. Gdy skończyła, pozostała dwójka dawno już stała, oczekując na werdykt.
Millie przywołała trzy mordercze gwizdki i zacmokała z dezaprobatą. Nikomu się nie udało powtórzyć jej znęcania się ingerencji w ciało straszliwego Maleficentusa, przez myśl jej nie przeszło, że może powinna to zrobić wolniej i dokładniej, albo dać im trzy szanse, a nie tylko jedną.
– Uczestnicy! Potrzebujecie jeszcze dużo ćwiczeń, ale duch w Was jest wielki. Pamiętajcie, że odpowiednia technika i znajomość punktów które Wam pokazałam może uratować Wam życie! Gratuluje paniom za zapamiętanie ich wszystkich! Oto pamiątkowe gwizdki ratunkowe, a dla naszej zwyciężczyni... – podeszła do Ginny, która może była zbyt delikatna w wyrażaniu nienawiści do Potwornie Złowieszczego Manekina, ale najlepiej wykonała cel zadania, czyli odtworzenie tej brutalnej tanecznej figury. – Na osłodę sierpniowego wieczoru, tort na zamówienie upiecze nie kto inny, jak mistrz cukiernictwa, niepowtarzalny... Bertie Bott! – Z wielkim uśmiechem wskazała na kolejną swoją ofiarę tego dnia. No bo któż by odmówił dziewczynie, która prawie umarła, miesiąc śpiączki, dwa miesiące odsiatki, dzisiaj rano wyszłam Bertie, nie zdążyłam nic zorganizować, och jaki jesteś wspaniały, Alastor jakiego masz cudownego przyjaciela, jakie to szczęście, że Bertie był w pobliżu i tak mi pomógł ach ach?
– Bądźcie czujni, nie szwendajcie się wieczorami samotnie i pamiętajcie o piciu wody! Bardzo dziękuję wszystkim ochotnikom i Maleficentusowi, który... ee... myślę, że przemyślał swoje zachowanie i nie będzie już dybał na nasze różdżki. Wielkie oklaski dla występujących i do zobaczenia! – pomachała radośnie, dygając i zamiatając swoją super na wypasie peleryną, po czym razem z uczestnikami zeszła ze sceny, żeby zrobić miejsce dla ostatniego punktu programu.