15.07.2024, 16:44 ✶
Charlie westchnął. Przez moment, przez parę sekund, miał nadzieję, że jego sposób na zarobek zyska aprobatę ojca.
- W porządku, odwrócę wszystko to, co tu się działo... a potem będę dyskretniejszy. - Zgodził się, nie wiedząc jeszcze, że jego "odwracanie" wraz z Isaaciem będzie miało o wiele większe konsekwencje, niż mógł przypuszczać. - Jeśli ktoś poprosi, zrobię je, ale dyskretnie. Tak, jak mówisz, tato. Jeśli ktoś to zobaczy, to powiąże tylko ze mną, nie z rodziną, możesz być tego pewny.
Intencje Charlesa były szczere, czyste i pozbawione choćby cienia prawdopodobnego niepowodzenia. To nie tak, że chciał produkować penisy, ale widział potencjał. Mogły być dochodowe. Zaszurał przed sobą stopami.
- Oddam wujowi wszystko co do knuta i porozmawiam z nim. - Obiecał. - Poproszę Isaaca, żeby napisał tylko o mnie, jeśli już musi. Ja mam dużo pomysłów, ojcze. - Charlie uśmiechnął się lekko, zerkając na Richarda. W jego głosie na nowo rozbrzmiała ekscytacja. - Dzisiaj miałem pytania o świece wyłącznie zapachowe. Wyobrażasz to sobie? Sam wosk, bez żadnych magicznych efektów! Nie sądziłem, że coś takiego może być popularne, ale może mógłbym to produkować, skoro jest popyt? Zakład wuja ma nieco inną atmosferę... - Mruknął. Dość naoglądał się w świeczkach Mulciberów. Olibanum tylko na pierwszy rzut oka było niewinne. - Ale musiałbym pożyczyć trochę pieniędzy na start, bo raczej nikt nie zapłaci mi z góry. Ale, ale... teraz skupię się na Lammas. - Sam sobie zwrócił uwagę. - Sam poprowadzę te warsztaty, jeśli chcesz. Będę grzeczny do końca dnia, tato.
- W porządku, odwrócę wszystko to, co tu się działo... a potem będę dyskretniejszy. - Zgodził się, nie wiedząc jeszcze, że jego "odwracanie" wraz z Isaaciem będzie miało o wiele większe konsekwencje, niż mógł przypuszczać. - Jeśli ktoś poprosi, zrobię je, ale dyskretnie. Tak, jak mówisz, tato. Jeśli ktoś to zobaczy, to powiąże tylko ze mną, nie z rodziną, możesz być tego pewny.
Intencje Charlesa były szczere, czyste i pozbawione choćby cienia prawdopodobnego niepowodzenia. To nie tak, że chciał produkować penisy, ale widział potencjał. Mogły być dochodowe. Zaszurał przed sobą stopami.
- Oddam wujowi wszystko co do knuta i porozmawiam z nim. - Obiecał. - Poproszę Isaaca, żeby napisał tylko o mnie, jeśli już musi. Ja mam dużo pomysłów, ojcze. - Charlie uśmiechnął się lekko, zerkając na Richarda. W jego głosie na nowo rozbrzmiała ekscytacja. - Dzisiaj miałem pytania o świece wyłącznie zapachowe. Wyobrażasz to sobie? Sam wosk, bez żadnych magicznych efektów! Nie sądziłem, że coś takiego może być popularne, ale może mógłbym to produkować, skoro jest popyt? Zakład wuja ma nieco inną atmosferę... - Mruknął. Dość naoglądał się w świeczkach Mulciberów. Olibanum tylko na pierwszy rzut oka było niewinne. - Ale musiałbym pożyczyć trochę pieniędzy na start, bo raczej nikt nie zapłaci mi z góry. Ale, ale... teraz skupię się na Lammas. - Sam sobie zwrócił uwagę. - Sam poprowadzę te warsztaty, jeśli chcesz. Będę grzeczny do końca dnia, tato.