15.07.2024, 17:08 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.07.2024, 17:14 przez Thomas Hardwick.)
Przychodzimy z Ger spóźnieni, bierzemy muszelki i stoimy na razie gdzieś w bliżej nieokreślonym miejscu rozmawiając.
Jeszcze w lipcu Thomas myślał, że tegoroczne lato będzie po prostu jedną wielką klapą, o której będzie chciał jedynie zapomnieć. Zbyt wiele rzeczy się sknociło przez ten czas, częściowo z jego winy, częściowo po prostu przez los, który postawił przed jego rodziną jedną, całkiem sporą kłodę, która w końcu udało im się chyba przeskoczyć, choć nie bez strat.
A jednak wraz z początkiem sierpnia coś się zaczęło zmieniać. Najpierw wróciła do nich Millie, potem były jej urodziny, znów spotkał Isaaca, zaliczyli potańcówkę, Zakon znalazł nowe lokum, które pomimo początkowych problemów zaczęło być jednym z naprawdę wyjątkowych dla nich miejsc, a potem…
Spojrzał z radosnym uśmiechem na idącą obok niego Gerry, przemierzając na boso piaszczystą plażę. Nadal trochę nie dowierzał, jak potoczyło się wtedy ich spotkanie na polanie, nadal nie mógł pojąć, że zgodziła się tak chętnie by tu dziś z nim być. A jednak, nie zniknęła, mimo iż widzieli coraz bliżej gości którzy jak widać zaczęli już się dobrze bawić.
Spóźnili się trochę, Thomas nie żałował jednak, patrząc na to, że czas ten i tak spędził z Gerry, całkiem miło w jego odczuciu.
Jego jedna ręka trzymała miotłę, drugą wyciągnął w stronę dziewczyny, dając ją wybór, czy chce wkroczyć między pozostałe osoby właśnie w ten a nie inny sposób.
- W sumie mówiłaś komuś o tym, że trochę się między nami pozmieniało? - zapytał trochę niepewny, bo jakoś samemu nie zdarzyło się nikogo poinformować, że na nowo się, cóż, dogadali? Zaczęli spotykać?
Czy określili w ogóle co między nimi tak naprawdę zaszło?
I czy potrzebował w tej chwili w ogóle wiedzieć coś poza tym, że był po prostu w tej chwili szczęśliwy?
Bo tak się właśnie czuł. W tej chwili, z ciężarem gitary na plecach, wchodząc pomiędzy przyjaciół, słysząc rozbawione głosy, czując ciepło, widząc przy sobie kobietę, do której wzdychał tak naprawdę jeszcze od Hogwartu…
Nie mógł jednak wyobrazić sobie bardziej idealnego lata.
Wziął jedną z kolorowych muszelek, które widać każdy dostawał na start imprezy, po czym wziął kolejną dla Gerry, którą od razu przekazał kobiecie.
- Idziemy najpierw po coś do wypicia? Jestem ciekaw czy mamy tylko kolorowe drinki do wyboru, czy i coś ciekawszego - mówił do Yaxley, gotów skierować się w stronę baru.
!zaklętamuszla