15.07.2024, 19:13 ✶
Razem z Rodolphusem podchodzi do Perseusza i Vespery
- Straciłam dziś apetyt po tym rosole, więc nie szkodzi. - Odpowiedziała, bo choć sama całkiem lubiła zjeść coś słodkiego, szczególnie do popołudniowej herbaty, tak w tym momencie jakoś nie miała zaufania do czegokolwiek co miało na tym weselu zostać podane.
Zabawne, jak bardzo potrafiła zrozumieć teraz niechęć Vakela do wspólnych posiłków z jej udziałem.
Cóż, widać kosmos jednak miał wobec niej plany, które niekoniecznie miały jej się spodobać.
Nie miała jednak zamiar znosić po cichu jakiejkolwiek zniewagi, która ją spotkała, a cała sytuacja z rosołem zdecydowanie się w jej oczach do takich zaliczała.
Każdy kogo mijała mógł zauważyć, że w jej zwykle lekko obojętnych i chłodnych oczach pojawiła się dodatkowo burza wściekłości. Zacisnęła usta w wąską linię, jedną z dłoni założyła na drugą. Szła szybko, z wysoko uniesioną głową wiedząc, że w tej chwili raczej mało kto zastąpi jej drogę. Wystarczyło spojrzeć na jej minę, by zdać sobie sprawę, że nie było to warte ewentualnego zachodu.
Stanęła przed nowożeńcami nawet nie siląc się na miły uśmiech. Jedynie spojrzała na kuzyna z miną, która zdradzała, że coś było nie tak.
- Perseusie, wiem, że to wasz szczęśliwy dzień i skupiacie się głównie na sobie, nie może jednak umknąć twojej uwadze, że dzieją się pewne niepokojące rzeczy, które zapewne są winą obsługi, która może sobie zbytnio pofolgowała - zaczęła, gdy tylko mężczyzna zwrócił uwagę na nią i Rodolphusa.
Coś w tle gdaknęło cicho.
Nie mogła zrozumieć, czemu nie sprawdzili lepiej tych ludzi, tak bardzo chcących zakpić z gości wesela, którzy przyszli tu świętować ze swojej własnej woli nową drogę życia gospodarzy. Gospodarzy, o których taki akt tak naprawdę ataku na gościa nie świadczył dobrze.
Miała na tyle sympatii do kuzyna, że chciała mu to uświadomić, zanim nie dojdzie do czegoś gorszego. Bo tego, że jutro miały się pojawić pierwsze nieprzyjemne plotki zapewne nie mieli zatrzymać.