16.07.2024, 00:30 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.07.2024, 00:37 przez Erik Longbottom.)
— A więc jesteś kobietą szukającą ekstremum? — Uniósł brew, gdy Lorraine postawiła przeciw sobie feniksa i smoka. — Intensywność doznań nie zawsze równa się ich wyższości nad wszystkimi innymi.
Uśmiechnął się kwaśno, gdy Malfoy postanowiła go wypunktować. Rozchylił nawet usta, jakby szykował się do wygłoszenia małego monologu w swojej obronie, jednak zaraz się powstrzymał. Jeśli Lorraine była, chociaż w połowie tak wygadana, jak inni Malfoyowie, jakich znał, to wolał jej nie prowokować bardziej niż to konieczne. Zamiast tego po prostu westchnął ciężko na znak złożenia broni.
— Może właśnie dlatego wolę chłodzić się w wodzie, zamiast płonąć w ogniu — podsumował, upijając łyk alkoholu, jakiego nalała mu Geraldine przy barku dla gości.
Wydął dolną wargę, gdy okazało się, że całość wygranej powędrowała w ręce panny Lestrange. Powinien był się tego spodziewać. Ta czarownica była pełna niespodzianek, a skoro żonglowała wynajmującymi z taką wprawa, to pewnie niewiele gorzej obracała pieniędzmi, które pozwalały jej na komfortowe życie w samym centrum Wielkiej Brytanii. Chociaż dostęp do pieniędzy i koneksji Malfoyów i Lestrange'ów też zapewne pomagał.
— Jak już kupisz za to kamienicę, to zamontujesz tam tabliczkę, że się dorzuciliśmy? — zagadnął odważnie do Eden, wskazując ruchem podbródka na rosnący wokół kobiety zbiór żetonów z minionej rundy. — Nie pogardzę też czymś w rodzaju ''apartament im. Erika Longbottoma''. Może nawet przygnałoby to pod twoje skromne progi paru chętnych?
W porównanie z 215 żetonami Eden, jego własny zestaw 60 wypadał dosyć blado. Odwrócił się w stronę Geraldine, której została podobna suma. Wprawdzie nie zależało mu na wygranie jakoś bardzo, ale nie chciał też już na początku imprezy stracić całego pierwszego zestawu, jaki zakupił przy kasie na wejściu. Już miał zapytać kobietę, co powinien zrobić, jednak wtedy Yaxley wykonała swój pierwszy ruch w rundzie numer II.
— Podbijam o jeden — skomentował, po czym westchnął przeciągle, przesuwając w odpowiednie miejsce zbiór żetonów wart szesnaście galeonów.
Uśmiechnął się kwaśno, gdy Malfoy postanowiła go wypunktować. Rozchylił nawet usta, jakby szykował się do wygłoszenia małego monologu w swojej obronie, jednak zaraz się powstrzymał. Jeśli Lorraine była, chociaż w połowie tak wygadana, jak inni Malfoyowie, jakich znał, to wolał jej nie prowokować bardziej niż to konieczne. Zamiast tego po prostu westchnął ciężko na znak złożenia broni.
— Może właśnie dlatego wolę chłodzić się w wodzie, zamiast płonąć w ogniu — podsumował, upijając łyk alkoholu, jakiego nalała mu Geraldine przy barku dla gości.
Wydął dolną wargę, gdy okazało się, że całość wygranej powędrowała w ręce panny Lestrange. Powinien był się tego spodziewać. Ta czarownica była pełna niespodzianek, a skoro żonglowała wynajmującymi z taką wprawa, to pewnie niewiele gorzej obracała pieniędzmi, które pozwalały jej na komfortowe życie w samym centrum Wielkiej Brytanii. Chociaż dostęp do pieniędzy i koneksji Malfoyów i Lestrange'ów też zapewne pomagał.
— Jak już kupisz za to kamienicę, to zamontujesz tam tabliczkę, że się dorzuciliśmy? — zagadnął odważnie do Eden, wskazując ruchem podbródka na rosnący wokół kobiety zbiór żetonów z minionej rundy. — Nie pogardzę też czymś w rodzaju ''apartament im. Erika Longbottoma''. Może nawet przygnałoby to pod twoje skromne progi paru chętnych?
W porównanie z 215 żetonami Eden, jego własny zestaw 60 wypadał dosyć blado. Odwrócił się w stronę Geraldine, której została podobna suma. Wprawdzie nie zależało mu na wygranie jakoś bardzo, ale nie chciał też już na początku imprezy stracić całego pierwszego zestawu, jaki zakupił przy kasie na wejściu. Już miał zapytać kobietę, co powinien zrobić, jednak wtedy Yaxley wykonała swój pierwszy ruch w rundzie numer II.
— Podbijam o jeden — skomentował, po czym westchnął przeciągle, przesuwając w odpowiednie miejsce zbiór żetonów wart szesnaście galeonów.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞