Szanowny Panie Mulciber,
Od lat kupuję i zamawiam u Pana tradycyjne świeczki. Najlepsze, sprawdzone. uniwersalny kształt.
Piszę, gdyż jestem właśnie po przeczytaniu wywiadu z czasopisma Czarownicy, czytanego najchętniej przez moją małżonkę, w którym zaprezentował się pański członek rodziny. Charles Mulciber. Nie jestem pewny, jak bliskie czy dalekie relacje was wiążą, ale zaniepokoił mnie tym co w wywiadzie sobą zaprezentował.
Z szacunku do naszej wieloletniej współpracy i zaspokojenia swoich obaw, chciałbym dowiedzieć się od Pana, czy w pańskich usługach coś się zmienia? Asortyment?
Nie uważa Pan że ten młodzieniec przekroczył pewne granice szacunku naszej Czystokrwistej Społeczności Czarodziei?
Kolejny dnia następnego (6 sierpnia) przed południem.
Panie Mulciber,
Panie Robercie. Te.. te świeczki. Nie jestem wstanie nawet napisać, gdyż słowo mi nawet przez gardło, usta nie chce przejść, stworzone przez tego chłopaka Charlesa, TO JAKIŚ ŻART? TO OBURZAJĄCE!
Ja rozumiem, że zmagacie się problemami w rodzinie, ALE ŻEBY AŻ TAK?
Niech mi Pan powie, czy nadal można u Pana zamawiać te różane PROSTE świeczki co zawsze?
Najlepiej bym teraz zamówiła ich z pięćdziesiąt sztuk. Na wszelki wypadek. Mam nadzieję, że same z siebie nie zmieniają kształtu jak się je zapali? Wie Pan, żyję już ponad sto lat, jestem tradycjonalistką. Nie nadążam za młodzieńczymi zapędami.
Następny zaś wieczorem 6 sierpnia.
Mulciber!
OGARNIJ TEGO DZIECIAKA OD CHUJOWYCH ŚWIEC!
Moje córki właśnie przeczytały ten wywiad i postanowiły sobie u niego zamówić.
ONE JESZCZE NIE SĄ PEŁNOLETNIE!