Wchodząc do jej biura, nie spodziewał, że odczuje ona ulgę na jego widok. Którą wyczuć można było w jej krótkim słowie jesteś. Nie miał jeszcze pojęcia co się dzieje, poza tym, że chodzi o Charlesa. Dostrzegł też, że mu się przyglądała. Ze wszystkich dla niej ważnych i charakterystycznych cech, że Richard był tutaj Richardem, było posiadanie obrączki na palcu drugiej dłoni jako wdowiec i z odzieży miał na sobie koszulę, a nie letni golf. Wypalił też prosto zaniepokojony o sprawę Charlesa jako ojciec, więc miała przed sobą czystego szwagra, a nie podszywającego się za niego swojego męża.
Zaproszony bliżej, podszedł do jej biurka oczekując jakiejkolwiek odpowiedzi. To co usłyszał z jej ust, nie brzmiało pocieszająco. Dobrze byłoby gdyby złamał prawo?
- Mów jaśniej. Co zrobił?Był już przekonany, że coś odjebał. Tylko nie wiedział, co takiego. Lorien nie chciała nic więcej dodać, jedynie pokazać.
"Magazyn Czarownica? Co to ma wspólnego z moim synem?" – zastanawiał się, widząc jak Lorien przewraca stronice, zatrzymując się na czymś i mu podaje. Odebrał, jeszcze przez sekundę patrząc na Lorien, jakby miał nadzieję, wyczytać z jej twarzy coś więcej. Wtedy powiódł wzrokiem na tytuł "Płomień kontrowersji”. Zdjęcie zapalanej kutasowej świeczki. Przeczytał wstęp, który odnosił się świeczek jakie robił jego syn. Dostrzegł zdjęcie Charlesa. Wywiad? Inspiracje i rodzinne dramaty? Przedsiębiorca? "Isaac Bagshot… Zabiję go…" – przeszło mu przez myśl. Lorien mogła w tym momencie dostrzec, że Richard mocno spoważniał, a przy nazwisko dziennikarza, jego aura mogła pociemnieć bardziej.
Nie odezwał się nic. Ale skorzystał dopiero teraz z możliwości spoczęcia na wskazanym fotelu. Na stojąco nie da rady tego jednak przeczytać.
Zdanie po zdaniu. Pytanie, odpowiedź."Przypadek?... Leonard miał z tym coś wspólnego?... Zgorszeni... Wmieszał nas w to?" – pytał się sam siebie w myślach. Bardziej z kolei zatrzymał się na słowach, jakie wyraził się o nim samym: Najbardziej jednak boli mnie to, że mój tata nie popiera mojego pomysłu. Ojciec jest moim wzorem do naśladowania, wychował nas samodzielnie, mama zmarła, gdy byłem bardzo mały. Nie chcę go rozczarować, ale muszę podążać też własną ścieżką.
Tutaj musiał przerwać. Oprzeć łokieć o podłokietnik i dłonią podeprzeć czoła. Charles zawsze starał się go zadowolić. Chciał iść w jego ślady. Nie dawał jednak rady ukończyć odpowiednich szkoleń. Dlatego Richard nie chciał go zmuszać i pozwolił poszukać takiej drogi życia i zawodu, w jakiej się odnajdzie.
Widocznie był to błąd.
Teraz on sam zrozumiał, jaki zawód wobec niego czuł ojciec.
Teraz on sam musi się z tym zmierzyć.
Różnica między Richardem a Charlesem była taka, że ten pierwszy nie szkodził swojej rodzinie.
Wrócił do dalszego czytania, gdzie przeniósł się już na kolejną stronę i wtedy zobaczył TO zdjęcie. Niczym modela do gazety porno. Zamknął oczy na moment. Wziął głęboki wdech i wydech. Wściekłość w nim rosła. Musiał się kontrolować, aby nie rozjebać Lorien gabinetu.
"Wzór na odlew. Nie zdradził go… Ostrygi mandżurskie. Wspomniał mi o nich." – komentował dla siebie, w umyśle. Przy Lorien cały czas milczał. Ale mogła zauważyć, że ten wywiad mocno na niego wpłynął. Nie miał o tym pojęcia.Nie tego się spodziewał po Charlesie.
Gdy skończył czytać, zamknął gazetę i rzucił na biurko Lorien. Wyjął papierośnicę, z niej papierosa i od razu zapalił, chowając opakowanie do kieszeni. Potrzebował tytoniu aby się uspokoić. Zebrać myśli. Zawiódł się. A rozmawiał z nim ostatnio. Prosił go o dyskrecję. Prosił o nie afiszowanie się tym publicznie a wywiad do takich należał. Zaciągnął się mocno. Wyjął papierosa z ust i wypuścił dym. Patrzył na czasopismo jak na coś, co chciałby spalić samym spojrzeniem. Było mu wstyd za syna. Wciąż milczał.