• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[22-23.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent

[22-23.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#16
16.07.2024, 17:36  ✶  

Wampir mówiący o tym, by kosztować z umiarem. W ilu szyjach zanurzył swoje kły? Czy cierpieli? Czy bolało tak samo mocno? Czy to też był atak niespodziewany, nieoczekiwany, a potem były przeprosiny, wyrzuty sumienia i przysięgi o tym, że przecież jest bestią, która chce być człowiekiem? Smak, tak - czy każdy smakował inaczej? Na pewno. To jak z... jak z herbatami, tak? Tylko co dyktuje ten smak? A może Astaroth już nie czuł smaku w ogóle, nawet tej krwi, której kosztował. Przekleństwo oplatające jego ciało wbijało się w niego, wgryzało w samą duszę i serce. Och, Laurent nie wątpił, że wampiry duszę mają. Inaczej nie byłyby wampirami - były inferiusami. Przeklętymi, w których woli nie ma już żadnej. Zostaje tylko... tylko pustka, instynkt i wieczny głód.

- Bardzo chętnie ci pokażę, jak jest tutaj za dnia. - Nie mógł mu pokazać świata w ciągłości jego wydarzeń i rozwoju, ale mógł przynajmniej pokazać, jaki jest, kiedy Astaorth miał zamknięte oczy. Lub kiedy siedział zamknięty w czterech ścianach, unikając bezpośrednich promieni słonecznych. - Pogoda sprzyja, nie widzę przeszkód, żeby cieszyć się morzem. Jest piękne, kiedy księżycowy blask maluje grzbiety fal. - Wszystko tutaj uważał za piękne i zawsze cieszył się, kiedy inni również to piękno chłonęli, doceniali i chcieli w dodatku chłonąć go więcej. Poznać więcej. Przecież po to to miejsce stworzył. Błąd konstelacji gwiazd, które mu przyświecały w tym planie, polegał na tym, że zapomniały o jednym - i być może najważniejszym: ten Raj miał też uszczęśliwiać Anioła, który w nim zamieszkał. - Bardzo chętnie zabiorę cię na brzeg i na kąpiel. O ile nie boisz się, rzecz jasna, potwornej selkie. Potwornie silnej selkie. - Laurent wstydził się różnych rzeczy - tego, że może być niedoskonały i przez tę niedoskonałość odtrącony najbardziej. Czasem jednak zdobywał się na pewne żarty, szczególnie te oczywiste, szczególnie przy osobach, które pokazywały całym sobą: mi to nie przeszkadza. Tak i teraz rozbawiony blondyn uniósł swoje ramię, żeby "naprężyć mięśnie". Umówmy się - nie było czego naprężać. Laurent był słabo zbudowany, był chudy, ale dobrze wiedział - podobał się ludziom taki. Kobietom jak mężczyznom, a bardziej chciał się podobać tym drugim. Zaśmiał się szczerze na to irracjonalne przyrównanie do skrzata. - Jak skrzat? - Powtórzył między śmiechem. - Och, zdecydowanie nie wygląda pan jak skrzat, panie Yaxley. Chyba że to jakaś nowa odmiana skrzata, zabójczo przystojna. - Ach! Słowo-klucz. Laurent wcale nie chciał go wypowiadać, ale niestety zorientował się nieco za późno. Może to zmęczenie? Niewyspanie? Stres? Wszystko na raz? Brak skupienia - te elementy na pewno mu sprzyjały. Miał tylko nadzieje, że Astaroth tego nie weźmie do swego serca. Płonne to były nadzieje, bo przecież w powietrzu czekało pytanie, którego Prewett się nie spodziewał. Pytanie, które zaraz miało paść z tych diabelskich usteczek. Cicho zachichotał jeszcze do tej chmurki ponurowatości. Czy naprawdę tak było? Mógłby mu sypać samymi pięknymi hasłami o tej wierze w siebie, że będzie lepiej, że wszystko da się zmienić, a przecież sam przegrywał z samym sobą i swoim życiem, a nawet nie miał na swoim karku takiej tragedii jak Astaroth.

- Nie czułem żadnej ponurości... przynajmniej od kiedy przestałeś krzyczeć. - To było zabarwienie rzeczywistości, bo przecież było wiele tematów, które sam musiał przepracować, zrozumieć, zaakceptować - kiedy coś nie boli twojego serca i się z tym pogodzisz, drugie serce też stanie się spokojniejsze. Nie było to też nieszczere. - Prawdę mówiąc bardzo poprawiłeś mi humor. Dziękuję. - Gdyby nie on to pewnie zebrałby te papiery, wrócił do Londynu i poszedł spać smutny i zestresowany. A tak... uspokoiło się jego serce. Chciał mu nawet to powiedzieć - że je uspokoił. Oto jednak pytanie, które tworzyło tak wiele "ale".

Uśmiech spłynął z usta Laurenta, błękit oczu przestał lśnić. Przypatrywał się Astarothowi i jego odruchowi - tak w jego odruchu było wyciągnięcie ręki, a wyszło ledwo jej drgnięcie. Odruch, żeby złapać Astarotha za ramię. Właściwie czy to wszystko nie było zbytnim spoufalaniem się? Dwójki obcych sobie osób? I teraz ta osoba pytała o strach. Wywoływała go z cieni tego domu, kiedy uderzał kroplami w szyby jego domu i zamiatał wiatrem liście przed nim. Tak o szyby deszcz dzwonił jesienny - i pluskał miarowy, jednaki, niezmienny... to "wtedy" i to "tu" bardzo łatwo pokrywały się ze sobą i nachodziły na siebie. Strach też był niedoskonały. Człowiek jednak nie mógł siebie samego nienawidzić za każdą z przywar... czy Astaroth więc siebie nienawidził? Życie w wiecznej jesieni musiało być wykańczające. Yaxley w takowej zamieszkał.

- Boję się wielu rzeczy. - Złożył dłonie (wierzchem do dołu) na swoich udach, spoglądając na nie. Oparł kciuk o kciuk. Tylko najpierw odruchowo poprawił włosy. Wiedział, że mógł manipulować prawdą. Że jego złoty język, język węża, mógł przekazać wiele informacji błądząc w półprawdach i niedopowiedzeniach. Tylko czy tego chciał..? Wyjść naprzeciw nadziejom Astarotha - bo domyślał się, co chce usłyszeć. Kiedyś sądził, że taka jego rola - uszczęśliwiać ludzi. Jakoś... niewiele mu z tej roli przyszło. - Nie mieliśmy zbyt... fortunnych... pierwszych spotkań, a ja, jak pewnie zauważyłeś, niekoniecznie radzę sobie z przemocą. - Stresowało go to - i z tą sytuacją (z tą rozmową) też niekoniecznie sobie radził za dobrze. - Bo jestem słaby, co tu dużo ukrywać i niektórym już się zdarzyło to wykorzystać. - Podniósł spojrzenie na Astarotha i uśmiechnął się przepraszająco. - Boję się też bólu. I tego, że innych będzie boleć. Nie znam ciebie, a ty nie znasz mnie. Tej niewiedzy też się boję. Czy jesteś takim dobrym manipulantem, czy tylko niewinną osobą, której przytrafiło się coś strasznego? Nie wiem tego... tak jak chyba ty też nie wiesz tego o mnie. - Odwrócił spojrzenie na kominek. - Najbardziej się boję, że Duma może cię ugryźć. - Chciał mu powiedzieć coś szczerze i wprost... ale i tak wyszło inaczej. Szczerze? Tak. Ale sam najlepiej wiedział, co zrobił w swojej wypowiedzi.

Przekręcał palcem pierścionek drugiej dłoni.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astaroth Yaxley (6736), Laurent Prewett (8788)




Wiadomości w tym wątku
[22-23.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 12.07.2024, 23:16
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 13.07.2024, 10:53
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 13.07.2024, 12:45
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 13.07.2024, 13:54
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 13.07.2024, 16:33
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 13.07.2024, 17:55
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 13.07.2024, 22:29
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 13.07.2024, 23:32
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 14.07.2024, 00:14
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 14.07.2024, 09:57
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 14.07.2024, 16:45
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 14.07.2024, 17:28
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 14.07.2024, 18:36
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 14.07.2024, 21:36
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 15.07.2024, 22:42
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 16.07.2024, 17:36
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 16.07.2024, 21:28
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 17.07.2024, 11:41
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 17.07.2024, 22:02
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 18.07.2024, 17:22
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 20.07.2024, 16:33
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 21.07.2024, 15:43
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Astaroth Yaxley - 21.07.2024, 18:25
RE: [21.07.1972] I keep fading off the route - Astaroth x Laurent - przez Laurent Prewett - 21.07.2024, 20:40

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa