Pojawiam się na ognisku z Thomasem, rozmawiamy sobie gdzieś z boku
Najwyraźniej ani Ger, ani Thomas nie mieli lekko tego lata. Cóż za zbieg okoliczności. Każda rodzina miała swoje dramaty, jedna większe, druga mniejsze, trzeba było do tego przywyknąć. Ger chyba już udało się uporządkować cały bałagan, albo była bardzo bliska temu, żeby to zrobić.
Plaża wyglądała zachwycająco, ktoś naprawdę się postarał, aby przygotować to przyjęcie. Podejrzewała, że mogła to być Brenna, kojarzyła bowiem, że to ona organizowała bale w Warowni Longbottomów, które zawsze wyglądały podobnie efektownie.
Zareagowała z entuzjazmem na zaproszenie Thomasa na to ognisko, miała wrażenie, że ostatnio wszystko zaczęło się im układać, co napawało ją optymizmem. Może ta nadchodząca jesień wreszcie przyniesie jakieś pozytywne zmiany w jej życiu, na pewno byłaby z tego powodu zadowolona. Ona również miała miotłę w dłoni. Spóźnili się chwilę, ale się tym jakoś specjalnie nie przejmowała, zresztą była tu tylko i wyłącznie dlatego, żeby towarzyszyć Hardwickowi.
Dostrzegła, że wyciągnął rękę w jej kierunku. Spojrzała na nią, zawahała się przez krótką chwilę, jednak postanowiła ją złapać. To miał być początek czegoś nowego. Może wcale nie zrobi jej tak źle, jeśli inni zauważą, że nie przyszła tutaj sama, że coś ich łączy. W zasadzie to dopiero zaczynało łączyć. Sama nie wiedziała ku czemu zmierzali, jednak pewna była tego, że chce się z nim widywać częściej, i nie przeszkadzało jej wcale to, aby inni o tym wiedzieli. Całkiem nietypowe zachowanie, jeśli chodzi o Yaxley.
- Tak właściwie to nie mówiłam, ale to chyba nic złego? - Może powinna była komuś powiedzieć? Ostatnio jednak wszystko wokół niej działo się tak szybko, że nie miała czasu, aby informować wszystkich o tym, co działo się w jej życiu.
- Możemy pójść po drinka, wiesz, ostatnio byłam na takim jednym weselu, gdzie drinki były naprawdę podejrzane, mam nadzieję, że tutaj ktoś panuje nad osobą, która opiekuje się barem i nie będzie powtórki z rozrywki. - Może i biegające wokół kapibary były zabawne, szkoda by było jednak, gdyby któraś spierdzieliła się z klifu. Przejęła od Thomasa muszelkę i zawiesiła ją sobie na szyi.
!zaklętamuszla