17.07.2024, 01:02 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.07.2024, 01:03 przez Atreus Bulstrode.)
przy morzu z Brenną i Basiliusem, potem Brenna od nas odchodzi, a Atre gwiżdże żeby zwrócić uwagę i krzyczy do Heather i Camerona jak tam to ściganie
Atreus skrzywił się lekko i spojrzał na kuzyna znacząco no bo doprawdy, czy on mu wyglądał na rozsądnego? Nie był teraz w pracy, żeby robić jakieś umysłowe wygibasy i brać jakoś bardziej pod uwagę to, co mogło pójść nie tak. Rozsądek zatem, nie wchodził tutaj w grę, szczególnie kiedy wypił dopiero tyle co nic, no zaledwie jedno piwko i to jeszcze nie całe. Nawet tego nie czuł i nie mogło mieć to jakiegokolwiek wpływu na jego jazdę.
- Wbrew obiegowej opinii, twojej znaczy, skakanie z miotły może być całkiem fajnym zajęciem - rzucił, bo nawet jeśli chwilę temu z mało pewną miną zapewniał, żeby kuzyn tego nie próbował, to nie znaczyło że on sam tego nie robił i że mu się to nie podobało. Najlepiej, jego zdaniem, skakało się z miotły do wody. To zawsze była dobra rozrywka i w miarę też chyba bezpieczna, w końcu byli ludzie co skakali na przykład z klifów. Fajnie się też skakało z miotły na miotłę, ale to już była wyższa szkoła jazdy i trzeba było umiejętnie wycelować w drążek. - No no, jacy jesteście łaskawi, dziękuję - mruknął, teatralnie wręcz oburzony, ale zaraz uśmiechnął się szerzej.
- Jak był taki straszny, to było mnie zawołać - mruknął jeszcze, wyraźnie rozbawiony że kuzyn przestraszył się jakiegoś tam niedźwiedzia, potem naopowiadał o tym jakichś strasznych historii, a na sam koniec jeszcze poskarżył Brennie. Wszystko, niczym wisienka na torcie zwieńczał fakt, że to nie był niedźwiedź, a animag. - Skoro jest zmienia się w niedźwiedzia to może jest jak niedźwiedź i jak mu znajdziesz trochę miodu to cię szybciej polubi - zasugerował ze złośliwym uśmiechem.
- Basil, jak robię to wszystko dla Ciebie, rozumiesz to? - zapytał, stając nim twarzą w twarz i kładąc mu dłonie na barkach. - Ta ruda zołza naśmiewała się okropnie z twojego nieszczęścia, więc musiałem bronić twojego honoru. Jak się z tej miotły spierdolę w tym wyścigu ku twej czci to przepraszam - powiedział nagle śmiertelnie poważnym tonem, tylko po to by zaraz uśmiechnął się do Brenny szelmowsko. - Dobrze. Ale jak jednak spadnę to obiecaj, że potrzymasz mnie za rękę w szpitalu, dobrze? - tak na osłodę życia i pewnie zaraz po tym jak Florence by mu zrobiła tyradę życia. Albo gorzej, nie powiedziałaby nic.
Puścił Prewetta, klepiąc go lekko po ramieniu, a potem obejrzał się gdzie ta gówniara i jej gówniarski chłopak, co się do niego rzucał jako ostatni. Heather zdążyła już przyzwać miotłę i coś tam jeszcze mówiła do Lupina, dlatego Atreus gwizdnął na nich przez palce, chcąc zwrócić ich uwagę.
- Jak tam panie ścigający z głównego składu Wichrów z Carlisle? Lecisz czy grzejesz kocyk? - rzucił, uśmiechając się złośliwie, zaraz unosząc lekko rękę w której trzymał miotłę, a drugą wskazując na nią i dając Heather znak, że już jest gotowy i czeka.