17.07.2024, 04:53 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.10.2024, 12:54 przez Atreus Bulstrode.)
wyroby pani zamfir
Atreus zrobił trochę zeza, bo dokładnie wiedział co Florence musiała sprawdzić i mu się przypomniała cała ta scena w Ministerstwie Magii. Krew, rozlewająca się po podłodze, obrzydliwie telepiący się płat skóry, zdarty z jego łydki i fakt, że Hadesowi prawie urwało stopy. Poczuł delikatnie bulgoczącą gdzieś wewnątrz niego złość, pobudzoną tymi obrazami, a przede wszystkim samym McKinnonem, który dzisiejszego dnia wykazał się czystym kretynizmem. Wtedy, w atrium, przeszło mu przez głowę, że władza była przywilejem, na który ktoś taki jak Hades zwyczajnie nie zasługiwał. Plugawił mundur swoimi zagraniami i szargał dobre imię tak samo brygadzistów, jak i aurorów. W końcu każdy auror był kiedyś tym pierwszym. Ale teraz, kiedy stali na Lammas i była taka ładna pogoda, Bulstrode mrużył oczy, nie mogąc wyrzucić z głowy innej myśli. Słońce nie zastanawia się, komu dać więcej ciepła i światła, jest dla wszystkich jednakowe. Przyświecało tak samo cholernemu Hadesowi jak i jemu. O zgrozo, świeciło tak samo na takiego Alexandra Mulcibera. Obrzydliwe.
- Boję się, że jak tam pójdę to mnie Lorien z Anthonym złapią i nie puszczą szybko - rzucił, odwracając twarz do Florence, kiedy znowu przytoczyła temat stoiska z winem. Tak samo jak zwykle garnął się do kontaktów z innymi, tak teraz czuł chęć by nieco ograniczyć ewentualne interakcje ze znajomymi. Nie chodziło o to, że nie pochwaliłby się chętnie jak ładnie trafił Philipa albo jakim to on nie jest idiotą, ale zwyczajnie nie chciał nadwyrężać za bardzo nogi, która jeszcze nie tak dawno była w strzępach. - Nie będę przecież - zapewnił ją, chociaż nie chciał na głos mówić dlaczego. Wiedziała. Basilius też pewnie łatwo się domyślał, że niepoprawna teleportacja również na nim się odbiła, nawet jeśli to tylko Hades zgubił buty.
Widząc, jak Electra postanawia przejrzeć sobie znajdujące się na stoisku Zamfir chusty, odruchowo sięgnął do sakiewki. Wyciągnął sumę, która widniała przy chustach i wręczył ją sprzedawczyni, jeszcze zanim kuzynka się na coś zdecydowała.
- Tylko ładną wybierz - rzucił do niej, uśmiechając się i mrugając przy tym porozumiewawczo. A potem zwrócił się na powrót do jej brata i swojej siostry. - Nawet ich przy sobie teraz nie mam. Musiałbym wrócić do domu, spakować je, a potem wysłać. Wiesz ile to pracy? - skrzywił się, bo mu tutaj się wciskali w interesy z młodszym pokoleniem. Jak miał być dobrym kuzynem, skoro mu zabraniali takich rzeczy? - Wiesz co, poniosła mnie chwila. Stary Mulciber przyszedł i kazał dzieciarni, która to sprzedawała, zwijać interes więc trzeba było ratować sytuację, co nie?