17.07.2024, 08:24 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.07.2024, 08:26 przez Florence Bulstrode.)
Stoisko pani Zamfir -> Chateau des dragons czy jak to się pisze, wybacz Ashke
– Masz rację – przytaknęła, bo faktycznie, istniała całkiem spora szansa, że Shafiq zechce zaczepić Atreusa, a jeśli nie on, to Lorien. Tymczasem jako uzdrowicielka jako pierwsza była gotowa popychać brata do domu, skoro dostał już to, czego chciał: przedmioty z loterii, i to całkiem chyba przydatne, oraz alkohol. – Wracaj lepiej do domu. Ja też zaraz będę się zbierać – mruknęła, a potem zerknęła na chusty, przeglądane przez Electrę, ale nie, zdecydowanie, żadna nie była w stylu Florence. Prewettównie o egzotycznej urodzie być może będą pasowały bardziej, chociaż Bulstrode wciąż nie była wielbicielką takich klimatów.
– Bawcie się dobrze, w takim razie, ja przyznaję, że jestem już zmęczona tym gwarem. – Oraz bójkami, paraliżami magicznymi, zawałami, rozszczepieniami, awanturami rodzinnymi i płaczącymi dziećmi. Florence czuła się jak po bardzo długim dyżurze w szpitalu, a przecież dyżur miała dopiero za kilka godzin zacząć. – Jakkolwiek nie pochwalam samego produktu, rozumiem Atreusa. Sama, obawiam się, mam w torebce bardzo… specyficzny prezent dla Geraldine – wyznała z westchnieniem. Była, wbrew pozorom, cholernie uparta i nie lubiła, gdy ktoś próbował jej dyktować, co ma robić.
Uśmiechnęła się do Electry i Basiliusa, poczekała ewentualnie jeszcze chwilę, by odpowiedzieli, a potem skierowała się w stronę Chateau.
Jeśli był tam jeszcze ktoś znajomy i zwrócił na nią uwagę, kiwnęła każdemu głową na powitanie, ale nie wpychała się w tłum, nie chcąc wtrącać się w dyskusję. U Tahiry kupiła butelkę wina, takiego ze średniej półki, z nagłą myślą, że chyba po tym dniu zasługuje, żeby się go napić – chociaż nie teraz, niestety, a dopiero kolejnego dnia po dyżurze… A pijała tak sama dla siebie naprawdę bardzo rzadko.
To był dziwny dzień. I w dodatku wciąż czekało ją opowiedzenie Laurentowi Prewettowi o aferze kutasowej z Lammas. Na samą myśl bolała ją głowa. Dlatego gdy skończyła zakupy, skierowała się w stronę kamienicy Bulstrodów.
– Masz rację – przytaknęła, bo faktycznie, istniała całkiem spora szansa, że Shafiq zechce zaczepić Atreusa, a jeśli nie on, to Lorien. Tymczasem jako uzdrowicielka jako pierwsza była gotowa popychać brata do domu, skoro dostał już to, czego chciał: przedmioty z loterii, i to całkiem chyba przydatne, oraz alkohol. – Wracaj lepiej do domu. Ja też zaraz będę się zbierać – mruknęła, a potem zerknęła na chusty, przeglądane przez Electrę, ale nie, zdecydowanie, żadna nie była w stylu Florence. Prewettównie o egzotycznej urodzie być może będą pasowały bardziej, chociaż Bulstrode wciąż nie była wielbicielką takich klimatów.
– Bawcie się dobrze, w takim razie, ja przyznaję, że jestem już zmęczona tym gwarem. – Oraz bójkami, paraliżami magicznymi, zawałami, rozszczepieniami, awanturami rodzinnymi i płaczącymi dziećmi. Florence czuła się jak po bardzo długim dyżurze w szpitalu, a przecież dyżur miała dopiero za kilka godzin zacząć. – Jakkolwiek nie pochwalam samego produktu, rozumiem Atreusa. Sama, obawiam się, mam w torebce bardzo… specyficzny prezent dla Geraldine – wyznała z westchnieniem. Była, wbrew pozorom, cholernie uparta i nie lubiła, gdy ktoś próbował jej dyktować, co ma robić.
Uśmiechnęła się do Electry i Basiliusa, poczekała ewentualnie jeszcze chwilę, by odpowiedzieli, a potem skierowała się w stronę Chateau.
Jeśli był tam jeszcze ktoś znajomy i zwrócił na nią uwagę, kiwnęła każdemu głową na powitanie, ale nie wpychała się w tłum, nie chcąc wtrącać się w dyskusję. U Tahiry kupiła butelkę wina, takiego ze średniej półki, z nagłą myślą, że chyba po tym dniu zasługuje, żeby się go napić – chociaż nie teraz, niestety, a dopiero kolejnego dnia po dyżurze… A pijała tak sama dla siebie naprawdę bardzo rzadko.
To był dziwny dzień. I w dodatku wciąż czekało ją opowiedzenie Laurentowi Prewettowi o aferze kutasowej z Lammas. Na samą myśl bolała ją głowa. Dlatego gdy skończyła zakupy, skierowała się w stronę kamienicy Bulstrodów.
Postać opuszcza sesję