17.07.2024, 09:23 ✶
Słuchał jej w lekkim oszołomieniu i trzeba było przyznać, że ilość słów wypluwanych z piersi na minutę była skutecznym rozkojarzeniem i odwróceniem uwagi od bolącego nosa. Nie miał pojęcia jak musiałby być zdesperowany, żeby mieszkać w takim miejscu bez czasu i gotówki przeznaczonej na gruntowny remont i odpowiedni wystrój wnętrz. Opuszczone lokum było pewną inwestycją, nadzieją na to, że pewnego dnia ktoś inny zmieni zdanie, lub też pomnikiem faktu, że tego zdania nie zmienił. Anthony lubił pomniki, rzeźby, zdecydowanie wolał je od obrazów, którego piękna nie był w stanie w pełni docenić przez wzgląd na dysfunkcję własnych oczu. Pomnik architektoniczny, podupadający, z dziurawym dachem i dziwaczną rdzawą mazią wyciekającą z kuchni był zwyczajnie większy niż te, które kupował do tej pory.
Pomijając wszystko, Shafiq zdał sobie sprawę, że realnie posądzany jest o wampirzą egzystencję, co było dość zabawne w kontekście powodu dla którego tu przyszedł. Gdy przekraczał próg domostwa był poszukiwaczem, anemicznym pisarzem chcącym odkryć nieznaną grozę. Finalnie sam okazał się tą grozą.
– Na drugim piętrze, przy braku odpowiednich umiejętności, to nie mieszkańcy nieba mogą być problemem, a twardość ziemi. – Przez myśl nawet mu nie przeszło by wychodzić oknem. To był mocno... gryfoński pomysł, podążając za znanym stereotypem. – Niestety poskąpiono mi umiejętności przemiany w nietoperza, z resztą gdybym był animagiem wybrałbym zdecydowanie inne zwierzę. Z pewnością większe. – Zapewne już by opanował tę umiejętność, gdyby tylko istniał ktoś kto powiedziałby mu jak zamieniać się w smoka. Anthony złożył chusteczkę i schował ją do kieszeni. Odetchnął już nieco spokojniejszy obmyślając dalsze kroki.
– Jesteś zapewne łowcą wampirów, czy tak? Powinienem spodziewać się w mojej własności większej ilości zasadzek? Udało Ci się znaleźć leże i... bodaj trumnę. Według Twojej teorii gdzieś powinna tutaj być. – jedno machnięcie różdżki, a zrzucone wcześniej okulary powędrowały na powrót do jego ręki. Na szczęście upadły tak by nie odnieść żadnego uszczerbku na swojej egzystencji, dlatego Anthony po krótkiej inspekcji zdecydował się je znów założyć. Dopełniały oczekiwanego od niego wizerunku. – Czy nie powinienem mieć dłuższych kłów? – zapytał jeszcze, przejeżdżając językiem po linii górnych zębów, pozostawiając pola dedukcji intruza. Dyplomata miał doświadczenie z wampirami, szczególnie w pamięć zapadł mu pewien hrabia, ale nigdy nie byli tak blisko siebie, by móc wypytać go o detale jego długowiecznego nieżycia.
Pomijając wszystko, Shafiq zdał sobie sprawę, że realnie posądzany jest o wampirzą egzystencję, co było dość zabawne w kontekście powodu dla którego tu przyszedł. Gdy przekraczał próg domostwa był poszukiwaczem, anemicznym pisarzem chcącym odkryć nieznaną grozę. Finalnie sam okazał się tą grozą.
– Na drugim piętrze, przy braku odpowiednich umiejętności, to nie mieszkańcy nieba mogą być problemem, a twardość ziemi. – Przez myśl nawet mu nie przeszło by wychodzić oknem. To był mocno... gryfoński pomysł, podążając za znanym stereotypem. – Niestety poskąpiono mi umiejętności przemiany w nietoperza, z resztą gdybym był animagiem wybrałbym zdecydowanie inne zwierzę. Z pewnością większe. – Zapewne już by opanował tę umiejętność, gdyby tylko istniał ktoś kto powiedziałby mu jak zamieniać się w smoka. Anthony złożył chusteczkę i schował ją do kieszeni. Odetchnął już nieco spokojniejszy obmyślając dalsze kroki.
– Jesteś zapewne łowcą wampirów, czy tak? Powinienem spodziewać się w mojej własności większej ilości zasadzek? Udało Ci się znaleźć leże i... bodaj trumnę. Według Twojej teorii gdzieś powinna tutaj być. – jedno machnięcie różdżki, a zrzucone wcześniej okulary powędrowały na powrót do jego ręki. Na szczęście upadły tak by nie odnieść żadnego uszczerbku na swojej egzystencji, dlatego Anthony po krótkiej inspekcji zdecydował się je znów założyć. Dopełniały oczekiwanego od niego wizerunku. – Czy nie powinienem mieć dłuższych kłów? – zapytał jeszcze, przejeżdżając językiem po linii górnych zębów, pozostawiając pola dedukcji intruza. Dyplomata miał doświadczenie z wampirami, szczególnie w pamięć zapadł mu pewien hrabia, ale nigdy nie byli tak blisko siebie, by móc wypytać go o detale jego długowiecznego nieżycia.