Norka nie miała pojęcia, jakie są intencje dziewczyny, która stała przed nią. podchodziła do niej z ogromną dozą ostrożności, bała się, że ta chce ją upokorzyć. Nie ma się jej zresztą, co dziwić, sporo nieprzyjemności ostatnio ją spotkało. Musiała więc przezornie podchodzić do sprawy.
Figg wydała resztę, co do ostatniego grosza. Nie zamierzała być skazana na łaskę jakiejś dzinnikarzyny. Przesunęła też torbę z zamówieniem po blacie. Miała nadzieję, że to już koniec, że ta wreszcie sobie stąd pójdzie. Chyba osiągnęła już co chciała, choć tak naprawdę sama nie wiedziała, po co tu przyszła. Zdaniem Nory było to coś więcej, niż tylko zakup słodyczy. Czuła dyskomfort, chyba pierwszy raz obsługując kogoś w swojej cukierni. Nie podobało jej się to uczucie.
- Tak właściwie, to zastanawiam się jedynie po co to robisz. Chcesz pokazać, że masz władzę? Czy o co Ci chodzi.- To pytanie najbardziej ją nurtowało, skoro nie chciała pieniędzy, to co chciała osiągnąć? Norka lubiła wiedzieć na czym stoi, nie podobało jej się więc to, że nie miała pojęcia, co ma w głowie to dziewczę.
- Powinnam Ci dziękować, że jesteś taka wspaniałomyślna?- Zdaniem Nory, gdyby miała dobre intencje to nie pojawiałaby się tutaj. Nie stawiałaby jej w takiej niekomfortowej sytuacji. - Dziękuję bardzo za Twoją łaskę.- Wysyczała przez zęby. Nie zamierzała ukrywać, że to wszystko jej nie zdenerwowało. Norka nie była człowiekiem, który był przystosowany do takich gierek.
Zerknęła na zdjęcie, tym razem takie, które nie było najgorsze, w końcu była tam w postaci człowieka. - Skoro nie chcesz pieniędzy, to może określ, czego chcesz.- Najprościej by było, gdyby zrobiła to wprost, wtedy Figg nie musiałaby rozmyślać na ten temat. - Nie jestem tego taka pewna.- Powiedziała jeszcze na uwagę o tym, że Daisy nie jest jej wrogiem.