Nie spodziewała się, że tak łatwo przyjdzie jej ujarzmić Samuela. Wydawał się jej być dzisiaj dziwnie spokojny, ale to dobrze, w końcu chciała dla niego jak najlepiej. Zależało jej na tym, aby czuł się dobrze wśród jej najbliższych, by niczym się nie przejmował, aby nigdy nie powtórzyła się ta sytuacja przy śniadaniu, kiedy doszło do ogromnego nieporozumienia.
Teraz było zupełnie inaczej, stali tutaj razem, przy wszystkich czule się obejmując, nie dało się ich nie zauważyć. Panna Figg najwyraźniej chciała, aby każdy widział jej szczęście, chociaż może nie był to odpowiedni moment, w końcu wojna trwała, ale z drugiej strony, kiedy jeśli nie teraz? Może był to właśnie idealny moment.
- Wiesz, że wystarczy, że po prostu zawsze będziesz prawda? Nie potrzebuję gwiazdki z nieba. - Nie była aż tak zachłanna. Nie potrzebowała niczego więcej, tylko tego, aby znowu pojawił się w jej życiu, tylko tym razem na zawsze. Zresztą doszli już do tego, że tak się stanie. Był pierścionek, wspólne plany, cała reszta. Teraz wszystko miało się ułożyć.
Norka również ze względu na swoją muszelkę zachowywała się nieco inaczej. Nie patrzyła na innych, tylko robiła to na co miała ochotę, także zupełnie nie przejmowała się tym, że ich migdalenie się na tej plaży może wydawać się komuś nie na miejscu.
Zerknęła jeszcze na mieniący się w słońcu pierścionek, który był naprawdę prześliczny. Tego nikt jej już nie zerwie, zostanie na zawsze na jej palcu.
Tkwili więc tak wtuleni w swoje ramiona, jakby cały świat nie istniał, nie było tych wszystkich ludzi wokół, a jutro miało nie być, chociaż gdzieś tam pojawiał się niepokój, że powinna mu powiedzieć o tajemnicy, którą skrywała, aby to wszystko nie wymknęło jej się z dłoni po raz drugi.