-Znam. Moją siostrę.
Z całą pewnością żył niejeden Ślizgon, który mógłby być przykładem moralności może nawet większym, niż niejeden Gryfon. Tak samo nie każdy Gryfon był materiałem na bohatera, nie każdy Krukon lubił się uczyć i nie każdy Puchon był słodką cynamonową bułką, którą należało bronić przed całym złem tego świata i która zawsze gotowa była wspomóc dobrym słowem, uważnym uchem, łamiącym żebra uściskiem, gorącą czekoladą i pomocą w pochowaniu ciała.
Wystarczyło spojrzeć na Charlotte Kelly.
-Myślę, że moglibyśmy się mocno zdziwić. Moja mama była Puchonką. Kocham ją całym sercem i z pewnością nieraz jej przeze mnie żyłka omal nie pękła, ale nigdy nie chciałbym przekroczyć tej niewidzialnej granicy, której przekraczać nie powinien nikt. Dlatego wierzę, że możemy wcale nie znać Hufflepuff tak dobrze, jak sądzimy, że go znamy.
Zdaje się, że powinien zacząć się porządnie zastanawiać nad odwiedzeniem Munga, a potem apteki i przyznać się w końcu przed samym sobą, że mógł mieć jakieś problemy z pamięcią, bo nie mógł sobie przypomnieć, czy Morpheus kiedykolwiek wspominał o swojej krewniaczce.
-Owszem, jest - powiedział, a na jego twarz wkradł się delikatny uśmiech, bo jaki ten świat mały. -Mam tylko nadzieję, że nie dogada się z wujem Anthonym i któregoś razy nie da mu w prezencie jaja smoka, bo byłbym zazdrosny.
Fakt, to było dobre, że okazał się palantem teraz, zanim więzi zdążyły się wzmocnić. Że pokazał, jaki był naprawdę, że nie był wart ich czasu, ich żartów i ich śmiechów. Wciąż było to przykre, bo jednak pracowali razem, widzieli się w pracy i do tej pory raczej trzymali się razem.
-Nie wiem, czy ma to jakieś znaczenie, ale zastanawiam się, jaki jest jego motyw - przyznał. -"Władza" brzmi zbyt prosto, nie uważasz? W sensie mógłby próbować zostać Ministrem Magii. Po co... Napuszczać na siebie ludzi?
Tym właśnie to było. Napuszczaniem ludzi jeden na drugiego. Wmawianie jednym, że są lepsi, bo coś posiadali, i że wyśmiewanie się z tych "gorszych" było w porządku. Że to była ich "powinność" jako tych "lepszych". -Po prostu nie potrafię tego zrozumieć.
I to go między innymi niepokoiło.