• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[05.08.1972r.] Musimy poważnie porozmawiać | Richard & Lorien

[05.08.1972r.] Musimy poważnie porozmawiać | Richard & Lorien
Dama z gramofonem
And the violence, caused silence
Who are we mistaken?
wiek
34
sława
IV
krew
czysta
genetyka
maledictus
zawód
Sędzia Wizengamotu
Czarownica o klasycznej, włoskiej urodzie odziedziczonej po matce. Ma ciemnobrązowe (z pierwszymi siwymi włosami) trudne do ujarzmienia loki, w które zwykle wpina złote spinki i ozdoby. Oczy - o bardzo nienaturalnym, kobaltowym kolorze. Bogowie pożałowali jej wzrostu. Ta poważna, dorosła kobieta ma zaledwie 149 cm wzrostu. Według kartoteki medycznej waży 37kg. Pachnie drogimi perfumami o zapachu jaśminu i ubiera się u magicznych projektantów, choć częściej można ją spotkać w przepisowym ministerialnym mundurku sędzi. Na przekór modzie czystokrwistych - uwielbia torebki, nienawidzi magicznych sakiew. Jej codzienna torebka z paryskiego magicznego domu mody jej zawsze wypchana po brzegi dokumentami, kosmetykami i innymi pierdołami, bez których nie może się obejść. Ogólnie to kobietą jest ułożoną, kulturalną, chociaż pierwsza dzień dobry na ulicy nie powie.

Lorien Mulciber
#6
17.07.2024, 22:33  ✶  
- Nie przejmuj się.- Machnęła tylko ręką. I na przeprosiny i na podziękowanie przy okazji. Na szczęście nie zdążył poczynić żadnych szkód, o które mogłaby się zezłościć.
lorien robiła to co robić potrafiła najlepiej - czekała i obserwowała. Nie naciskała na rozmowę, dawała przestrzeń do namyślenia się i zastanowienia “co dalej”.

Znów odetchnęła z ulgą, gdy potwierdził, że zajmie się najpilniejszą kwestią.
Nie zaproponowała, że z nim wróci do domu. Z dwóch wyjątkowo prostych powodów - po pierwsze: była w pełni świadoma jaka będzie reakcja męża. Nie chciała przy tym być; nie chciała zostać postawiona przed wyborami, które mogły doprowadzić do kompletnego rozbicia rodziny. Bo to, że Richardowi przyjdzie wybrać między synem, a bratem zdawało się być oczywiste. Po drugie: po prostu nie miała na to czasu. Ten który wyodrębniła kurczył się nieubłaganie, a następne godziny spędzi zamknięta w salce Wizengamotu słuchając argumentów za i przeciw oskalpowaniu nieszczęsnej Renesmee Black. Myślami cały czas wracając do tych przeklętych świeczek.
Wciąż jeszcze mieli jednak chwilę.

- Richard.- Próbowała zwrócić na siebie jego uwagę czymś grzeczniejszym niż pstryknięcie palcami. Więc słowa musiały wystarczyć.- To nie działalność czy jej brak jest problemem. Gdybyśmy mieli zamykać każdego dzieciaka, który chwali się, że sprzedaje jakieś wyroby za bezcen, Anglia byłaby jedynym w historii krajem z czarnym rynkiem stoisk z lemoniadą.
Sytuacja Sophie i Charlie’go była kompletnie różna z punktu widzenia Ministerstwa, choć znała i takich w Departamencie Skarbu, którzy i tak kręciliby nosem. Jedno podpisało daleko idące umowy z Prewettami, drugie… reklamowało świeczki w gazecie.
Ale czuła, że może mu to nie dać spokoju. Nawet jeśli ona sama podejrzewała, że Charles nie zdążyłby tego wszystkiego załatwić, to stać ją jeszcze było na jeden, miły gest.
- Wypiszę ci glejt dla dziewczyn z Biura Kontroli, aby udzieliły informacji czy Charlie kiedykolwiek się u nich pojawił.- Westchnęła. Obeszła powoli biurko, zasiadając na swoim miejscu. Wyjątkowo na blacie nie piętrzyły się żadne sterty akt, więc nawet miał szansę obserwować jej ruchy.- Ale jest sobota. Naprawdę nie nastawiałabym się, że cokolwiek u nich dziś załatwisz. Musisz z tym zaczekać do poniedziałku.
Mimo wszystko sięgnęła po czysty kawałek pergaminu. Zamoczyła stalówkę pięknego połyskującego odcieniami metalicznego błękitu i kobaltu pióra, własnego pióra, w atramencie. Ciszę zamiast słów wypełniło wpierw nerwowe skrobanie na papierze, a potem charakterystyczne uderzenie towarzyszące przybiciu pieczęci lakowej. Nie podała mu jeszcze dokumentu pozwalając, aby tusz i wosk zastygły.

- Czy…- Zamilkła, zastanawiając się w jakie słowa ubrać następną myśl.- chcesz usłyszeć co powinniśmy zrobić w tej sprawie? Zanim ten skandal wykończy nas wszystkich?- To co chciała powiedzieć nie było miłe. Nie było prawdopodobnie nawet fair w stosunku do dziecka, które po prostu popełniło błąd. Niewybaczalny, ale wciąż błąd. Dlatego dała szwagrowi uczciwą szansę na powiedzenie “nie”. Skinęła przy tym lekko głową w stronę otwartej butelki jakby chciała mu dać znać, żeby sobie dolał. Ponoć po alkoholu łatwiej połykało się gorycz porażki.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lorien Mulciber (2220), Richard Mulciber (2382)




Wiadomości w tym wątku
[05.08.1972r.] Musimy poważnie porozmawiać | Richard & Lorien - przez Richard Mulciber - 15.07.2024, 23:23
RE: [05.08.1972r.] Musimy poważnie porozmawiać | Richard & Lorien - przez Lorien Mulciber - 16.07.2024, 09:22
RE: [05.08.1972r.] Musimy poważnie porozmawiać | Richard & Lorien - przez Richard Mulciber - 16.07.2024, 16:30
RE: [05.08.1972r.] Musimy poważnie porozmawiać | Richard & Lorien - przez Lorien Mulciber - 17.07.2024, 11:51
RE: [05.08.1972r.] Musimy poważnie porozmawiać | Richard & Lorien - przez Richard Mulciber - 17.07.2024, 15:37
RE: [05.08.1972r.] Musimy poważnie porozmawiać | Richard & Lorien - przez Lorien Mulciber - 17.07.2024, 22:33
RE: [05.08.1972r.] Musimy poważnie porozmawiać | Richard & Lorien - przez Richard Mulciber - 18.07.2024, 22:47
RE: [05.08.1972r.] Musimy poważnie porozmawiać | Richard & Lorien - przez Lorien Mulciber - 19.07.2024, 22:15
RE: [05.08.1972r.] Musimy poważnie porozmawiać | Richard & Lorien - przez Richard Mulciber - 20.07.2024, 10:42

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa