Uciekła mu. Więc ruszył za nią w kierunku kolejnego pomieszczenia za drzwiami, które najwyraźniej stanowiło magazyn. Pomieszczenie było oświetlone zaklęciem z różdżki innego intruza oraz magicznej latarni.
Kobieta musiała zaalarmować o jego obecności, więc Richard w pierwszej kolejności, rzucił zaklęcie wiążące w niczego niespodziewającego się zamaskowanego mężczyznę. Powiodło się. Rzucił kolejne, aby go rozbroić, gdzie różdżka powinna odlecieć jakiś kawałek dalej.
Została kobieta. Nie miał też pojęcia czy był tutaj także właściciel tego domu czy się go już pozbyli. Rozejrzał się uważnie, trzymając różdżkę w gotowości, wiedząc że druga zamaskowana osoba tutaj przebywa. Schowana gdzieś za regałami. Dopiero wtedy rozglądając się po pomieszczeniu, Richard zwrócił uwagę na asortyment pomieszczenia.
"Co to kurwa jest?" – zastanawiał się, przyglądając fiolkom i charakterystycznie rzadko widywanym przez niego płynie, substancji? Cokolwiek w pojemnikach się znajdowało.
Zbliżył się do miejsca, które przygotowywał, zabezpieczał jej towarzysz.
Zapytał związanego śmierciożercę. Choć możliwe, że przez ich maski bez problemu by ich przypisał do tych, co sieją strach w Anglii i poza nią, służąc Czarnemu Panu, to jednak chciał to także usłyszeć z ich ust. Jeżeli zechcą rozmawiać. Czy może ma sięgnąć po swoje metody zastraszania? Sprawdzał ich. Czy będą rozmawiali, czy nadal udawali milczków. Nie tracił czujności na otoczenie, nie wiedząc czy i z jakiej strony może nadejść atak.