18.07.2024, 12:46 ✶
Dodatkowy post Tedym przy barze - nie wyznacza nowej tury.
Tedy rozmawia z Dorą i rozdaje drinki
Tedy kiwnął głową. Zazdrość powoli zaczynała wywietrzać mu z głowy, nie zauważył nawet, że stało się coś nienaturalnego. Przygotował najpierw drink dla Isaaca - wylosował odpowiedni eliksir, parę kropel, a potem jeszcze alkohol, dodatki i niebieski napitek został podsunięty Bagshotowi. Szybko zgarnął wysoką szklankę, szczodrze wlał do niej soku malinowego, doprowadził odrobiną alkoholu, ozdobił wszystko jeszcze kolorową parasolką i podsunął Dorze.
- Mam nadzieję, że będzie ci smakował - powiedział, a potem spojrzał na Quintessę, odruchowo stając na baczność na jej pojawienie się. - Nie ma sprawy, pani Longbottom! Ale gdyby pani jednak chciała, to są bardzo smaczne. Przysięgam. I żadne szkodliwe. Robią tylko takie zabawne rzeczy. O, w dobry humor mogą wprawić albo pokolorować komuś włosy, albo sprawić, że nie chce się kłamać - stwierdził konspiracyjnym szeptem, chociaż te efekty akurat, zwłaszcza ten z niebieskimi włosami każdy mógł już zaobserwować.
- A tobie coś przyrządzić? - spytał, zwracając się do Erika, gdy Bagshot i Quintessa pobiegli tańczyć na piasku. Tedy, odwrócony plecami w tej chwili do miejsca, gdzie rozpoczął się wyścig miotlarski, nie zwrócił nawet uwagi na to, że gdzieś tam trzy osoby odlatywały w stronę klifu, częściowo zanurzonego w wodzie. Ani że dla jednej z nich podczas powrotu ten wyczyn zakończył się upadkiem, na całe szczęście na dość miękki piasek.
- Ja... eee... żadnej nie wziąłem. Może zaraz wezmę? Wiesz, zająłem się drinkami - powiedział, odruchowo sięgając do szyi, na której nie wisiała żadna muszelka. Powinien sobie wziąć? Pomagał z drinkami. Ale przecież nikt by nie miał pretensji, że wziął, był pewien. Bał się tylko, że go trochę to rozproszy.
Na kolejne słowa dziewczyny Tedy zaczerwienił się jak piwonia, i szybko pochylił, by to ukryć.
- Jasne. Jasne, bardzo chętnie, uwielbiam tańczenie - zapewnił, chociaż tańczyć za bardzo nie umiał i robił to rzadko, ale to w końcu nie był bal, gdzie musiałeś wiedzieć, jak tańczyć tango. - Zrobię tylko trochę drinków, tak na zapas, żeby każdy mógł sobie wziąć... - dodał, wystawiając kolejne szklanki, i napełniając je po kolei różnymi alkoholami, napojami oraz sokami.
Tedy rozmawia z Dorą i rozdaje drinki
Tedy kiwnął głową. Zazdrość powoli zaczynała wywietrzać mu z głowy, nie zauważył nawet, że stało się coś nienaturalnego. Przygotował najpierw drink dla Isaaca - wylosował odpowiedni eliksir, parę kropel, a potem jeszcze alkohol, dodatki i niebieski napitek został podsunięty Bagshotowi. Szybko zgarnął wysoką szklankę, szczodrze wlał do niej soku malinowego, doprowadził odrobiną alkoholu, ozdobił wszystko jeszcze kolorową parasolką i podsunął Dorze.
- Mam nadzieję, że będzie ci smakował - powiedział, a potem spojrzał na Quintessę, odruchowo stając na baczność na jej pojawienie się. - Nie ma sprawy, pani Longbottom! Ale gdyby pani jednak chciała, to są bardzo smaczne. Przysięgam. I żadne szkodliwe. Robią tylko takie zabawne rzeczy. O, w dobry humor mogą wprawić albo pokolorować komuś włosy, albo sprawić, że nie chce się kłamać - stwierdził konspiracyjnym szeptem, chociaż te efekty akurat, zwłaszcza ten z niebieskimi włosami każdy mógł już zaobserwować.
- A tobie coś przyrządzić? - spytał, zwracając się do Erika, gdy Bagshot i Quintessa pobiegli tańczyć na piasku. Tedy, odwrócony plecami w tej chwili do miejsca, gdzie rozpoczął się wyścig miotlarski, nie zwrócił nawet uwagi na to, że gdzieś tam trzy osoby odlatywały w stronę klifu, częściowo zanurzonego w wodzie. Ani że dla jednej z nich podczas powrotu ten wyczyn zakończył się upadkiem, na całe szczęście na dość miękki piasek.
- Ja... eee... żadnej nie wziąłem. Może zaraz wezmę? Wiesz, zająłem się drinkami - powiedział, odruchowo sięgając do szyi, na której nie wisiała żadna muszelka. Powinien sobie wziąć? Pomagał z drinkami. Ale przecież nikt by nie miał pretensji, że wziął, był pewien. Bał się tylko, że go trochę to rozproszy.
Na kolejne słowa dziewczyny Tedy zaczerwienił się jak piwonia, i szybko pochylił, by to ukryć.
- Jasne. Jasne, bardzo chętnie, uwielbiam tańczenie - zapewnił, chociaż tańczyć za bardzo nie umiał i robił to rzadko, ale to w końcu nie był bal, gdzie musiałeś wiedzieć, jak tańczyć tango. - Zrobię tylko trochę drinków, tak na zapas, żeby każdy mógł sobie wziąć... - dodał, wystawiając kolejne szklanki, i napełniając je po kolei różnymi alkoholami, napojami oraz sokami.