• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent

Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#8
18.07.2024, 15:18  ✶  

Próba umieszczenia emocji, jakie wzbudzał Dolohov, zaczynał widzieć jako średnio możliwe. Średnio możliwe, by trwało to w zgodzie z nim samym. Dolohov wyłaniał ze statystycznej skały, pozornie jasny i oczywisty, dłuto gładko wchodziło w materiał i wyłaniało kolejne proporcje. Boskie, idealne, doskonałe. Było w tym coś pociągającego - wszystko pociągające. Steatyt był miękki, był idealny do tworzenia nowych cudów, jakie później przyozdobią salony. Ale Vakel miękki nie był. To, co wydobywało się z jasnego wnętrza było jak nakrapiany przez malarza heliotrop. Wspomnienie przeszłości wetknięte w coś podatnego do kopania, do obrabiania. Przypadek, albo może czyjeś dzieło - albo nawet oba - Laurent tego nie wiedział i bardzo wątpił, żeby dane było mu się dowiedzieć. Szczególnie, kiedy sam stawiał się ciągle w postawie defensywnej i im dalej to brnęło tym większego dystansu starał się nabrać. Tylko do czego właściwie? Do tego wróżbity? Do siebie? Tajemnic, które mogą być odsłaniane, chociaż nawet tak nad tym nie pomyślał? Rozważał mnóstwo scenariuszy tego spotkania, a największej oczywistości, w której zbyt dużo prawdy może wypaść jak wnętrzności wysypywały się z przeciętego brzucha jelenia - tego jakoś nie przewidział. Nie ustawiał swoich reakcji względem ciekawostek, jakie mógłby zobaczyć i niechcianych prawd, jakie mogły się na niego wylać.

Coś tu zgrzytało. Chyba jak przy wszystkich samcach takich jak Edward... takich jak Vakel. To chyba było to - Laurent miał wobec tego wersję stroszącą się, w której z jednej strony nie chciał być takim człowiekiem, z drugiej to podziwiał. Być może w przypadku Vakela to była tylko maska, lecz jeśli tak - dopasowana była perfekcyjnie. Nie było widać w niej żadnej nieprawidłowości. Żaden odstający fragment nie kusił, żeby spróbować ją zedrzeć i zajrzeć do środka. Na pewno coś kryło się pod spodem. Nie było na tym świecie większego niebezpieczeństwa od sławy, która wystawiała twoją prywatność na próbę, a z tym - twoje całe życie. Czy przed nim nie stał chodzący ideał? Laurent miał wrażenie, że gdyby nie jego rozkojarzenie bagnem własnego życia to wpatrywałby się w tego człowieka jak w obrazek, kiedy on tłumaczył mu tajniki wszechświata - te tajniki, których sam nie znał. A które go ciekawiły. Jak chyba wszystko - Laurenta łatwo było zaciekawić nawet tym, jak działają zębatki, jeśli tylko osoba o tym mówiąca sama wiedziała, o czym mówi i czuła to sobą. Teraz tylko niektóre słowa zlewały mu się z własnymi myślami. Musiał czasami przywołać się do porządku.

- Energię..? - Nie rozumiał za bardzo. Owszem, wiedział (słyszał), że imiona mają znaczenia, daty mają znaczenia, że ludziom przyświecała im gwiazda, że ścieżka ich życia tłoczona była z pierwszym oddechem. Ile było w tych rzeczach prawdy już pewien nie był - nie zgłębiał tych tematów. Nie zastanawiał się nawet nad tym, że jest Bykiem, ani nad tym, jaką datę urodzenia miał w dokumentach. Tak po prostu był, fact statement. - Ach tak... - To przytaknięcie wydawało się lakoniczne, ale wybrzmiała z niego ciekawość i zaangażowanie w temat, który rozwijał się tak samo jak włóczka, z której później powstaje cały szalik, obrus, pluszowy miś. Taki szalik właśnie tworzył w swoich palcach Vakel Dolohov, czasem ku uciesze tłumów, a teraz ku uciesze Laurenta. Skapywały te krople jego mądrości - a Laurent nawet mimo swojej natury nie pomyślał, żeby te słowa podważyć. W tym człowieku było coś... bezkompromisowego. Pewnie dlatego, że trzymałeś koniec szalika, kiedy on plótł czar słów dalej. - Nigdy nie zastanawiałem się nad zmianą imienia prawdę mówiąc. Wydaje się to... kłopotliwe, delikatnie mówiąc. - Chyba czułby się bardzo nieswojo próbując przekazać teraz swoim znajomym, że on się nie czuje Laurentem, czuje się... Robertem! Albo... cokolwiek innego. Wyobrażał sobie dziwne miny. A już na pewno słyszał kpiące komentarze macochy i Edwarda mówiącego "co ty znowu wymyśliłeś!".

- Swojemu znakowi urodzenia również nie poświęciłem dłuższej myśli. - W odruchu nieco mocniej zacisnął palce na wzmiankę od Edwardzie, ale zaraz je rozluźnił, zmuszając się do rozluźnienia. Nie odbieraj tego personalnie - taka irracjonalna myśl wpadła mu do głowy. Irracjonalna, bo przecież był właśnie u człowieka, który rozgrzebywał wszystko, co najbardziej personalne. Rozbierało go to z jakiejkolwiek pewności siebie, a bardzo starał się ją utrzymać.

Nie zawahał się nawet przez moment, kiedy Vakel go do siebie zaprosił. Nie podobało mu się drążenie tam, gdzie mogło zaboleć (może mężczyzna robił to celowo), ale jednocześnie ciekawość zwyciężała. Och, bogowie, ona w Laurencie zwyciężała nawet kiedy jego życie było zagrożone, a przecież bał się śmierci. Nie było w tym logiki. Tutaj mu jednak nic nie groziło - co najwyżej załamanie nerwowe, jedno z wielu w ostatnim czasie, więc... chyba nic wielkiego. Czy lubił się przyglądać tego typu konstrukcjom - nie wiedział. Miał się za to przekonać, że oj tak, lubił! Bardzo lubił! Z nieskrywaną ciekawością więc zatrzymał się przy konstrukcji, spoglądając przez moment na Vakela czy ma się odsunąć, przesunąć... bo nawet nie wiedział, czego się spodziewać. A kiedy mapa została wysunięta to Laurent otworzył szerzej oczy. Z ekscytacji. Z poruszenia. Piękno, jakie przed sobą widział było aż poruszające, chociaż niewiele z tego, co widział, rozumiał.

- Żadnych problemów, o których było mi wiadomo. - Doprecyzował, odszukując wzrokiem twarz Dolohova. I może nie powinien, bo następne zadanie wcale mu się nie podobało. Rozterki... ich nadmiar był przytłaczający. Wystarczyło napomknięcie, żeby zrobiło się ciężko i nieprzyjemnie. Własna bezsilność, zagrożenia wokół, Śmierciożercy, żal, ta cała niedoskonałość, która tworzyła strach samotności, emocjonalne bagaże doświadczeń, zazdrość, popadanie w rozpacz, która stawała się w jego oczach jakąś dysfunkcją... Nawet nie zdążył tego wszystkiego wyliczyć, kiedy pojawiły się przed nim karty. - Serce mi podpowiada, żeby wziąć wszystkie, ale chyba nie o to w tym chodzi? - Nie znał się na wróżeniu. Nieco o nim słyszał, trochę opowiedziała mu znajoma, ale tutaj nawet nie o wróżenie per se chodziło z tego, co zrozumiał. Patrzył więc na te karty. To, co podpowiada serce. Czyli co? Jak słuchać serca i wyłączyć umysł? Co jak wyciągnie coś złego? Albo jednak za dużo? A może za mało? Przez moment chciał powiedzieć, że woli nie ciągnąc wcale, ale to też nie miało sensu. Sięgnął więc po jedną i spojrzał na wylosowaną kartę Kochanka. Już mu się to nie podobało - nawet jeśli karta była ładna. Westchnął i pociągnął drugą, kładąc na stół Cesarzową, trzecią Sprawiedliwość i przez moment się zawahał... ale wyciągnął i Umiarkowanie na końcu. Tak oto leżały na stole cztery karty. Spojrzał kontrolnie na Dolohova. Dobrze? Źle? Whatever, bo nie ma to znaczenia?



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (7170), Vakel Dolohov (6744)




Wiadomości w tym wątku
Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 03.01.2024, 10:36
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 03.01.2024, 15:09
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 07.01.2024, 15:14
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 07.01.2024, 21:02
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 20.02.2024, 23:21
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 06.04.2024, 07:00
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 18.07.2024, 13:26
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 18.07.2024, 15:18
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 10.08.2024, 22:02
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 10.08.2024, 22:39
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 11.08.2024, 17:36
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 12.08.2024, 00:07
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 12.08.2024, 21:34
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 13.08.2024, 21:28
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 17.08.2024, 19:27
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 19.08.2024, 23:37
Domknięcie zakurzonej sesji - przez Vakel Dolohov - 30.03.2026, 11:23

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa