Wszyscy powoli wchodzili w kolejną rundę. Gerry była ciekawa, jak właściwie się potoczy, jeśli Eden znowu wygra, to oznaczałoby, że ma ogromne szczęście w kartach, co mogło się wiązać z nieszczęściem w innych dziedzinach życia. Znaczy nie, żeby śledziła je jakoś specjalnie, bo nie był to jej zasrany interes.
Mężczyzna, który był znajomym Anthony'ego spasował i odszedł od stołu, ciekawe. Dosyć szybko, ale nie zamierzała tego oceniać, grunt, że ona dalej była w grze.
Przeniosła jeszcze wzrok na Erika, żeby zobaczyć wyraz jego twarzy, nie miała pojęcia, czy będzie w stanie coś z niej wyczytać, jednak warto było spróbować.
Wzięła w dłoń karty rozdane przez Finna, uśmiechnęła się przy tym do niego serdecznie, a później zerknęła na swoje karty. Spoglądała na nie uważnie, próbując zobaczyć, co uda jej się ugrać. Wymieniła kilka kart, odezwała się jeszcze - Wyrównuję. - Raz kozie śmierć, czy coś. Może uda jej się jakoś to wygrać, nie żeby nastawiała się specjalnie na taki rozwój sytuacji, ale warto mieć nadzieję, fortuna chyba wtedy bardziej sprzyjała.