• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[23.08 Basilius & Anthony] it's more the being unknown

[23.08 Basilius & Anthony] it's more the being unknown
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#4
18.07.2024, 22:12  ✶  
Basilius, gdyby dowiedział się o tym, że był w to zamieszany kolejny Longbottom najprawdopodobniej potrzebowałby zaparzyć sobie czegoś na uspokojenie, by zasnąć tej nocy, ale na całe szczęście nie był czytającą w myślach istotą działającą poza prawami miejsca, czasu i logiki.
W sumie to nie wiedział czego powinien się spodziewać po historii Shafqa, ale doskonale wiedział, że na pewno nie spodziewał się tego. Może jednak w mężczyźnie tkwiła jakaś cząstka Longbottoma.
W końcu te pokrewieństwa były czasem naprawdę skomplikowane.
Cokolwiek jednak nie pomyślał sobie teraz, gdy przysłuchiwał się podawanym mu przez drugiego mężczyznę rewelacjom, nie dawał tego po sobie poznać. Tak samo jak taktycznie udawał, że nie widzi, jak Shafiq ma trudności z formułowaniem zdań, cierpliwie wysłuchując tego, co miał do powiedzenia do końca.
– Przykro mi, że to pana spotkało, ale proszę się nie martwić. Wkrótce postawimy pana na nogi – oznajmił, próbując przestawić się na ten profesjonalno-pocieszycielski ton, którego używał wobec niektórych pacjentów.
Gdyby nie to, że był przyzwyczajony do tego typu widoków, na pewno skrzywiłby się widząc sino-żółtą mozaikę na skórze Shafiqa. Bardzo duży młotek... Było w tym mimo wszystko coś odświeżającego, że był w to zaangażowany bardzo duży młotek. Zazwyczaj to po prostu były pięści, lub zaklęcia. Albo zaklęte pieści.
– No dobrze – powiedział, przysiadając ostrożnie przy Shafiqu, jeszcze przy okazji odkażając sobie ręce i, o ile ten dał złapać swoje spojrzenie, popatrzył mu prosto w oczy. – Muszę sprawdzić pańskie obrażenia. To zaboli, ale nie potrwa długo.
Z tymi słowami, nie czekając na to, aż Shafiq na przykład poprosi go, by jeszcze chwilę poczekać, zaczął badać posiniaczone malowidło, którym była obecnie skóra pracodawcy. Chłodne palce uzdrowiciela naciskały na kolejne miejsca z wyćwiczoną delikatnością, tak mocno, jak było to konieczne i ani odrobiny więcej.
– Wie pan, muszę przyznać nigdy nie zakładałem, że to pan skończy w podobnej sytuacji – powiedział po chwili, próbując przybrać nieco lżejszy ton głosu dla odwrócenia uwagi mężczyzny od bólu.
Czasami miał wrażenie, że sam się zapominał i lubił Shafiqa bardziej, niż powinien w swojej sytuacji. A przecież nie był głupi. Pochodził z takiej, a nie innej rodziny i od pierwszej chwili nie łudził się, że przewaga w tej relacji leżała po jego stronie, nie ważne jak bardzo Basilius próbował, dla własnej poczytalności, zachowywać się jakby ta przewaga nie istniała. Nie traktował Shafiqa jako swojego dobroczynnego anioła, który spadł mu z nieba, by uwolnić go od własnego błędu. Czy był mu wdzięczny? Hm, chyba nie nazwałby tak tego. Bardziej jako umowę, w którą wpakował się przez własny błąd. Wiedział, że ten najprawdopodobniej po prostu potrzebował kogoś takiego i wreszcie nawinął mu się idiota w idealnej sytuacji do wykorzystania. Ciekawe, czy Shafiq w ogóle darzył go jakimkolwiek szacunkiem, czy tylko traktował jako naiwnego hazardzistę, którym pewnie w jego oczach był? A może tylko czekał, aż znowu poślizgnie mu się noga. Na próżno oczywiście, bo przecież Basilius nie miał problemu. Potrafił się kontrolować. Po prostu raz, te dwa lata temu, podwinęła mu się nogą w wyniku bardzo złego szczęścia i nerwów po śmierci ojca.
A jednak i tak nawet lubił Shafiqa. Przynajmniej na tyle, by chcieć mu oszczędzić bólu, jak tylko mógł. Zwłaszcza, że wiedział, jakie to było okropne uczucie, gdy własne ciało nagle odmawiało współpracy i odkrywało przed swoim właścicielem, jak słabe i marne jest tak naprawdę.
Wreszcie odsunął się od mężczyzny i chwycił za jeden eliksir, który mu podał.
– Na ból – oznajmił. – Proszę wypić do końca. – I już miał zacząć nakładać różne maści i rzucać zaklęcia, gdy nagle zawahał się i zmarszczył brwi. – Niech pan będzie ze mną szczery. Woli pan, abym w milczeniu wykonywał swoją pracę, czy zagadywał pana dla odwrócenia uwagi?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (1576), Basilius Prewett (1653)




Wiadomości w tym wątku
[23.08 Basilius & Anthony] it's more the being unknown - przez Anthony Shafiq - 15.07.2024, 23:37
RE: [23.08 Basilius & Anthony] it's more the being unknown - przez Basilius Prewett - 17.07.2024, 17:36
RE: [23.08 Basilius & Anthony] it's more the being unknown - przez Anthony Shafiq - 18.07.2024, 12:57
RE: [23.08 Basilius & Anthony] it's more the being unknown - przez Basilius Prewett - 18.07.2024, 22:12
RE: [23.08 Basilius & Anthony] it's more the being unknown - przez Anthony Shafiq - 23.07.2024, 15:08
RE: [23.08 Basilius & Anthony] it's more the being unknown - przez Basilius Prewett - 20.08.2024, 14:31

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa