18.07.2024, 22:18 ✶
A więc wcale się nie pomyliła, kiedy podczas jego pierwszej wizyty założyła, że Desmond był jednym z nich; tych rozpieszczonych synów bogatych ojców, wychowanych w przeświadczeniu, że należy im się wszystko, co w zasięgu ich ręki bez względu na to, czy obiektowi ich kaprysów to odpowiadała. Myśl ta uderzyła ją z gwałtownością zbłąkanej błyskawicy, desperacko chcącej wrócić na ziemię. I właśnie to, paradoksalnie, ponownie napełniło Severine odwagą. A może to pogarda w oczach młodego Malfoya działała na nią jak płachta na byka? Och tak, zdecydowanie nie znosiła, kiedy ktoś nie okazywał jej szacunku; odbijała tym sobie krzywdy, jakich doznała w domu rodzinnym.
Wyprostowała się i spojrzała mu w oczy. Wciąż kurczowo przyciskała do piersi sukienkę, ale nie było w tym już niczego z desperackiej próby ukrycia swojego ciała. Nie, była w tym stanowczość wytyczanej granicy.
— Nie wiem, jak wyglądają zasady w twoim domu, Desmondzie — odpowiedziała spokojnie, bo mimo wszystko jego dłoń na talii wciąż ją parzyła i myślała tylko o strąceniu jej, ale jakaś część jej duszy podpowiadała Severine, że nie był to najlepszy pomysł — Ale to nie są standardowe aktywności pomiędzy bratem i siostrą.
A skoro o bracie mowa, to pomyślała, że być może Oleander i Desmond wcale się nie pokłócili. Że ten rozpieszczony gówniarz sprzedał mu jej największy sekret, a potem wymyślili jakiś scenariusz, w którym mieli sprawdzić... co właściwie? Czy prowadzi się tak lekko, jak powtarzał ojciec? Bo niby dlaczego Olek wysłał jej ten eliksir? Jeśli to prawda, to zrobiło jej się żal młodego Malfoya, bowiem ewidentnie nie wiedział, jak podejść do tematu.
— Jeśli chciałeś popatrzeć na dziewczynę, mogę zabrać cię do Rose Noire. A teraz, jeśli łaskawie pozwolisz, chciałabym się ubrać — i znów zaczęła się wycofywać.
Wyprostowała się i spojrzała mu w oczy. Wciąż kurczowo przyciskała do piersi sukienkę, ale nie było w tym już niczego z desperackiej próby ukrycia swojego ciała. Nie, była w tym stanowczość wytyczanej granicy.
— Nie wiem, jak wyglądają zasady w twoim domu, Desmondzie — odpowiedziała spokojnie, bo mimo wszystko jego dłoń na talii wciąż ją parzyła i myślała tylko o strąceniu jej, ale jakaś część jej duszy podpowiadała Severine, że nie był to najlepszy pomysł — Ale to nie są standardowe aktywności pomiędzy bratem i siostrą.
A skoro o bracie mowa, to pomyślała, że być może Oleander i Desmond wcale się nie pokłócili. Że ten rozpieszczony gówniarz sprzedał mu jej największy sekret, a potem wymyślili jakiś scenariusz, w którym mieli sprawdzić... co właściwie? Czy prowadzi się tak lekko, jak powtarzał ojciec? Bo niby dlaczego Olek wysłał jej ten eliksir? Jeśli to prawda, to zrobiło jej się żal młodego Malfoya, bowiem ewidentnie nie wiedział, jak podejść do tematu.
— Jeśli chciałeś popatrzeć na dziewczynę, mogę zabrać cię do Rose Noire. A teraz, jeśli łaskawie pozwolisz, chciałabym się ubrać — i znów zaczęła się wycofywać.