No tak – mógł to zrobić. Mógł zrobić tak naprawdę cokolwiek, w tym momencie wszystkie teorie się rozpierzchły, ale jasne stało się, że była to sprawka magii.
– Hmm… Musiałoby być na moje, bo sąsiedzi nic nie słyszą – odpowiedziała powoli, zastanawiając się nad tym jednocześnie, ostrożnie ważąc wszystkie za i przeciw. Nie, to musiało mieć coś wspólnego z jej mieszkaniem, tylko… – Tylko, że moje koty nie zachowują się, jakby coś im przeszkadzalo. Ale może im nie przeszkadza? I hmm… Rozmawiam z Saurielem, wiesz? – może nawet widziała ich razem na Lammas, albo słyszała od kogoś, że bawili się razem na weselu. – I wpada tu czasami w dzień popilnować małą. Nie chcę jej zostawiać samą na zbyt długo, bo ma dopiero dwa miesiące. W każdym razie nie skarżył się na żadne hałasy – to co tu się działo?
Może w czasie tego małego remontu jej mieszkania w lipcu Thoran niepostrzeżenie wszedł do niego i zostawił tam, co dotknęła Victoria i się do niej jakoś… przykleiło? Im dłużej nad tym myślała, tym bardziej sądziła, że to musiało być to: moment krótkiego remontu.
– Tak… może… wiesz co, im dłużej o tym myślę, tym bardziej mi się wydaje, że musiał coś zrobić z moim mieszkaniem i to mogło być jak się dopiero tu przenosilam. W lipcu tu był krótki remont, może wtedy? Mógł mi coś nawet wcisnąć udając jedna z osób które tu krótko pracowały? – przekrzywia głowę, patrząc tępo na salon, nadal przytulając do siebie małego koteczka, któremu zdawało się nie przeszkadzać jej zimno. – Może coś tu jest? Może to nie jego mieszkanie trzeba było sprawdzać, a moje… – ale to małe włamanie na pewno w czymś pomogło: w spojrzeniu na sprawę inaczej.
!mieszkanieVictorii