09.01.2023, 17:11 ✶
Nie powinnaś, mruknął do siebie w myślach, ale jednocześnie uśmiechnął się do Nory, próbując uspokoić nie tylko ją, ale również siebie. Gdyby tylko wiedziała, w jakie szambo kolejny raz się wpakował i jak bardzo zżerały go wyrzuty sumienia po tym, jak przy okazji naraził Mabel swoim złym wpływem, nie patrzyłaby na niego tak samo. I chociaż dziewczynka zdawała się o tym zapomnieć, on nie potrafił. Ciężko mu było wyzbyć się wrażenia, że najdrobniejszy szczegół mógłby przywrócić jej pamięć i mimochodem wspomni matce o tym, że wujek przygarnął sobie coś ze straganu bez płacenia. Dlaczego tak bardzo go to zżerało, skoro chwilę wcześniej nie mógł się przed tym powstrzymać i cieszył się z niewielkiego sukcesu? Pogrzało go, stracił rozum. Nie żeby kiedykolwiek go miał.
- Zrób całą listę, żebyś o czymś nie zapomniała, a jak się jakieś powtórzą, to spróbujemy się z kimś wymienić – mówił do Mabel, ucieszony tym, że sprawił jej radość zakupem czekoladowych żab. Sam w jej wieku kolekcjonował karty, choć wtedy wyglądały zupełnie inaczej i w większości znajdowały się na nich nudne dla większości postaci historyczne. Dopiero teraz dodawali celebrytów, których dało się spotkać na ulicy. – Może ktoś z karty przyjdzie kiedyś do waszej kawiarni i da ci na niej autograf – zagadywał dziewczynkę, gdy szli w kierunku loterii goblinów. Odwróć uwagę, może zapomni i nikomu nie powie. Tego się trzymał, choć rzeczywiście naprawdę dobrze się z tą siedmiolatką bawił. Nie spodziewał się, że będzie potrafił dogadać się z dzieckiem, ale tutaj to działało. I sprawiało mu to frajdę. Może dlatego, że sam potrafił się wczuć w taki sposób, jakby wciąż był dzieciakiem?
Gdy Nora zadecydowała, że się oddalą, on sam nie miał tu też nic lepszego do roboty. Właściwie przyszedł tylko i wyłącznie dla niej, nie spodziewając się niczego ciekawego w tym miejscu. Tym bardziej, że coś wytrąciło Figg z równowagi i naprawdę chciał jej jakkolwiek pomóc, porozmawiać. Musieli to jednak odłożyć, bo nie dość, że nie było to odpowiednie miejsce, to chyba nie powinni prowadzić poważnych rozmów przy dziecku. Mabel nie zasługiwała na to, by widzieć swoją mamę zmartwioną.
- Powodzenia z żabami. Uważaj, żeby Salem ci jakiejś nie ukradł – zażartował, żegnając się z dziewczynką i chwytając ją, żeby okręcić się z nią wokół własnej osi. Nie była już takim drobnym szkrabem, ale jej sukienka falowała na wietrze jak u księżniczki, co też jej powiedział.
- Żaden problem. Wiesz, że nie potrafię ci odmawiać – zauważył jeszcze, gdy Nora podziękowała mu za jego obecność. Niby pomógł przy Mabel, sprawił jej frajdę, ale przy okazji chyba trochę nadwyrężył własne sumienie. Głupia Ostara, jeszcze głupsza kleptomania.
- Zrób całą listę, żebyś o czymś nie zapomniała, a jak się jakieś powtórzą, to spróbujemy się z kimś wymienić – mówił do Mabel, ucieszony tym, że sprawił jej radość zakupem czekoladowych żab. Sam w jej wieku kolekcjonował karty, choć wtedy wyglądały zupełnie inaczej i w większości znajdowały się na nich nudne dla większości postaci historyczne. Dopiero teraz dodawali celebrytów, których dało się spotkać na ulicy. – Może ktoś z karty przyjdzie kiedyś do waszej kawiarni i da ci na niej autograf – zagadywał dziewczynkę, gdy szli w kierunku loterii goblinów. Odwróć uwagę, może zapomni i nikomu nie powie. Tego się trzymał, choć rzeczywiście naprawdę dobrze się z tą siedmiolatką bawił. Nie spodziewał się, że będzie potrafił dogadać się z dzieckiem, ale tutaj to działało. I sprawiało mu to frajdę. Może dlatego, że sam potrafił się wczuć w taki sposób, jakby wciąż był dzieciakiem?
Gdy Nora zadecydowała, że się oddalą, on sam nie miał tu też nic lepszego do roboty. Właściwie przyszedł tylko i wyłącznie dla niej, nie spodziewając się niczego ciekawego w tym miejscu. Tym bardziej, że coś wytrąciło Figg z równowagi i naprawdę chciał jej jakkolwiek pomóc, porozmawiać. Musieli to jednak odłożyć, bo nie dość, że nie było to odpowiednie miejsce, to chyba nie powinni prowadzić poważnych rozmów przy dziecku. Mabel nie zasługiwała na to, by widzieć swoją mamę zmartwioną.
- Powodzenia z żabami. Uważaj, żeby Salem ci jakiejś nie ukradł – zażartował, żegnając się z dziewczynką i chwytając ją, żeby okręcić się z nią wokół własnej osi. Nie była już takim drobnym szkrabem, ale jej sukienka falowała na wietrze jak u księżniczki, co też jej powiedział.
- Żaden problem. Wiesz, że nie potrafię ci odmawiać – zauważył jeszcze, gdy Nora podziękowała mu za jego obecność. Niby pomógł przy Mabel, sprawił jej frajdę, ale przy okazji chyba trochę nadwyrężył własne sumienie. Głupia Ostara, jeszcze głupsza kleptomania.
Postać opuszcza sesję